Na moich czatach stać będę, udam się na miejsce czuwania,
śledząc pilnie, by poznać, co On powie do mnie... (Ha 2,1)
Księga Habakuka to jeden z piękniejszych fragmentów literatury prorockiej Starego Testamentu. Na treść księgi składają się narzekania i lamentacje proroka oraz odpowiedź Boga. Powodem narzekań jest niebezpieczeństwo zagrażające Izraelowi ze strony Chaldejczyków, którzy jak się okazuje są jedynie narzędziem w ręku Boga, zsyłającego w ten sposób karę na naród dopuszczający się wykroczeń zwłaszcza natury religijnej. Każdy występek musi się spotkać z nieuniknioną karą, natomiast sprawiedliwy otrzyma ostatecznie nagrodę - to sprawiedliwość Jahwe w księdze Habakuka. Dla bogobojnych Izraelitów jak i dla każdego człowieka prawego serca to księga prawdziwego pocieszenia. Medytując nad nią chciałbym skupić się szczególnie na modlitwie wstawienniczej proroka. Nad jej warunkami, treścią i skutkami. Wszystkie teksty cytowane pochodzą z tłumaczenia Jakuba Wujka. Pomimo archaiczności języka wydawały mi się bardziej odpowiednie do treści tego artykułu.
«Dokądże, Panie, wołać będę, a nie wysłuchasz? krzyczeć będę do ciebie, gwałt cierpiąc, a nie wybawisz? Czemuż ukazałeś mi nieprawość i trud, i żebym patrzał na łup i niesprawiedliwość przede mną?»
Proroka Habakuka można nazwać wizjonerem. Swe wizje otrzymuje on w świątyni i ma je adresować do całego ludu. Słowo, którym rozpoczyna się księga zwykle jest tłumaczone jako "wyrocznia". Dokładnym tłumaczeniem hebrajskiego słowa "hammassa" jest "brzemie". Otrzymuje więc widzenie «Czemuż ukazałeś mi nieprawość i trud, i żebym patrzał...» które będzie musiał nosić jak brzemię. Skarży się na bezprawie i przemoc wobec bezbronnych i ubogich. To co widzi «I stał się swar i przeciwieństwo potężniejsze.» jest dla niego źródłem cierpienia. Chce wiedzieć, dlaczego sprawiedliwość nie jest uznawana. Odpowiedź Boga przerasta pragnienia proroka:
«Spojrzyjcie między narody, a przypatrzcie się, dziwujcie się i zdumiewajcie; bo stało się dzieło za dni waszych, któremu nikt wierzyć nie będzie, gdy będę o nim opowiadać.»
Można przypuszczać również, że ta odpowiedź nie była po myśli proroka, bo któż może pragnąć najazdu na swój kraj, nawet wtedy gdy jest to słuszna kara za nieprawość ludu. Prorok przyjmuje taką odpowiedź, ale nurtuje go pytanie:
«Czyste są oczy twoje, abyś nie patrzył na zło, a patrzeć na nieprawość nie będziesz mógł. Czemuż patrzysz na nieprawość czyniących, a milczysz, gdy bezbożny pożera sprawiedliwszego od siebie?»
Pyta - dlaczego Bóg, który jest dobrem, sprawiedliwością i czystością, używa jako narzędzia kary Chaldejczyków, by ukarać zło w Izraelu. Dlaczego dla zwalczania zła mniejszego posługuje się złem większym, które zdaje się odnosić triumf za wolą i przyzwoleniem Bożym?. Zanim jednak otrzyma odpowiedź musi się odpowiednio przygotować.
«Na straży mojej stać będę i zatrzymam się w twierdzy, a przypatrzę się, żeby ujrzeć, co mi powiedzą, i co mam odpowiedzieć oskarżającemu mnie.»
Biblia Tysiąclecia tak to tłumaczy «Na moich czatach stać będę, udam się na miejsce czuwania, śledząc pilnie, by poznać, co On powie do mnie... (Ha 2,1)»
I Bóg odpowiada:
«Oto kto niedowiarkiem jest, nie będzie prosta dusza jego w nim samym; a sprawiedliwy przez wiarę swą żyć będzie.»
I jeszcze pięciokrotne biada:
«Biada temu, kto rozmnaża nie swoje - dokąd że? Biada temu, który niecny zysk gromadzi dla domu swego, aby było na wysokości gniazdo jego, a mniema, że się wybawi z ręki jego! Biada temu, kto buduje miasto krwią i gotuje miasto nieprawością! Biada temu, który daje napój przyjacielowi swemu wpuszczając żółć swoją i upajając, aby oglądać nagość jego! Biada temu, który mówi drewnu: "Ocuć się!" - kamieniowi milczącemu: "Wstań!" Czy ten będzie mógł pouczyć? Oto jest on okryty złotem i srebrem, a ducha żadnego nie ma we wnętrznościach jego.»
Teraz nastaje cisza.
«Ale Pan jest w kościele swym świętym: niech milczy przed obliczem jego wszystka ziemia.»
Habakuk rozumie, że jego własne oczekiwania i pragnienia mogą być co najwyżej przeszkodą w usłyszeniu głosu Boga. Dlatego pewnie przyjmując sposób w jaki Bóg spełni swoją zapowiedź prosi: «gdy się rozgniewasz, wspomnisz na miłosierdzie.» Uległość wobec woli Boga pozwala przyjąć w pełni objawienie się Jego samego.
«Stanął i zmierzył ziemię, spojrzał i rozwiązał narody i skruszone są góry odwieczne, zniżyły się pagórki świata przed drogami wieczności jego.» «Wyszedłeś na zbawienie ludu twego, na zbawienie z pomazańcem twoim»
Teofania, objawienie się Boga przejmuje trwogą duszę proroka.
Nie przypuszczał chyba, że taka będzie Jego odpowiedź.
«Usłyszałem, i wzruszył się żywot mój, od głosu zadrżały wargi moje. Niech wejdzie zgnilizna w kości moje i pode mną się rozmnoży, abym odpoczął w dzień utrapienia, abym wstąpił do ludu naszego przepasanego.»
Teraz już ten, który wstawia się za innych może w pokoju przyjąć najtrudniejsze zadanie. Brzemię, które dźwigał na plecach, wniknęło w głąb i zrosło się z jego sercem.
«Albowiem figa nie zakwitnie i nie będzie owoców w winnicach. Zawiedzie owoc oliwy i pola nie dadzą żywności, owca będzie odcięta z owczarni i nie będzie bydła u żłobów. A ja będę się w Panu radował i będę się weselił w Bogu, jest mocą moją, i uczyni nogi moje jakby jeleni, i po wysokościach moich poprowadzi mię.»
Kończąc bardzo zachęcam do lektury tej księgi Pisma Świętego oraz do porównania cytatów w tłumaczeniu Jakuba Wujka, które używałem z analogicznymi z Biblii Tysiąclecia. Takie porównanie zawsze jest źródłem nowych treści dla medytacji nad Słowem Bożym. Księga Habakuka jest bardzo krótka, można ją przeczytać za jednym razem. Niech podsumowaniem tego tekstu będzie to co powiedział w swoim artykule pt. "Duch Święty a Słowo Boże" ks. Edward Staniek:
«Prorok jest narzędziem, którym posługuje się Duch Święty. To człowiek, którego wypełnia Duch Pański i czyni go pośrednikiem w przekazywaniu prawdy pochodzącej od Boga. Prorocy pojawiali się najczęściej w chwilach trudnych decyzji, albo przygotowując do nich, albo nadając sygnał SOS, gdy krytyczny moment nadchodził, lub też niosąc nadzieję po tragedii. Prorok zawsze jest głosem prawdy i ma na uwadze korektę drogi, którą wędruje człowiek lub naród.»
Wiesław Gdowicz
21 stycznia 2007
LITANIA DO NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
OJCZE Z NIEBA BOŻE,
zmiłuj się nad nami
SYNU ODKUPICIELU ŚWIATA BOŻE,
zmiłuj się nad nami
DUCHU ŚWIĘTY BOŻE,
zmiłuj się nad nami
SERCE JEZUSA SYNA OJCA PRZEDWIECZNEGO
Bóg ma Serce.
SERCE JEZUSA W ŁONIE MATKI DZIEWICY PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO UTWORZONE
Serce Syna Ojca Przedwiecznego maleńkie, nie większe od paznokcia.
SERCE JEZUSA ZE SŁOWEM BOŻYM ISTOTOWO ZJEDNOCZONE
Jezus jest Synem Bożym. Jest Słowem, które Ciałem się stało. Słowo Boże i Serce Jezusa nie różnią się co do istoty.
SERCE JEZUSA NIESKOŃCZONEGO MAJESTATU
Nic nie może określić Twojego majestatu. Tylko Ty jeden możesz to uczynić.
SERCE JEZUSA ŚWIĄTYNIO BOGA
Świątynia - miejsce gdzie oddaje się cześć Bogu. Świątynię budują ludzie. Tą świątynię zbudował Bóg.
SERCE JEZUSA PRZYBYTKU NAJWYŻSZEGO
Przybytek to miejsce gdzie przybywa Najwyższy.
SERCE JEZUSA DOMIE BOŻY I BRAMO NIEBIOS
Czy bardzo dużo trzeba odwagi by powiedzieć, że dom Boga jest w Twoim Sercu Jezu?
SERCE JEZUSA GOREJĄCE OGNISKO MIŁOŚCI
...że ten dom nie jest zimnym ładnie skrojonym wnętrzem, lecz szałasem z płonącym pośrodku ogniskiem?
SERCE JEZUSA SPRAWIEDLIWOŚCI I MIŁOŚCI SKARBNICO
Mokre plecy, bo deszcz na dworze. Parujące ubrania w cieple ogniska i złoty odprysk ognia, co upadł na wyciągniętą dłoń.
SERCE JEZUSA DOBROCI I MIŁOŚCI PEŁNE
Płomień zamknięty w dłoniach pulsuje żywym oddechem.
SERCE JEZUSA CNÓT WSZELKICH BEZDENNA GŁĘBINO
Nie lustro, lecz szum morza. Samotny nurek na brzegu skały myśli o skoku, który wykona.
SERCE JEZUSA WSZELKIEJ CHWAŁY NAJGODNIEJSZE
W bezgłośnym dźwięku tysięcy istnień szepta cicha łza.
SERCE JEZUSA KRÓLU ZJEDNOCZENIE SERC WSZYSTKICH
W Twoim Sercu Jezu nie ma portiera i szafki z numerkami, każdy ma miejsce.
SERCE JEZUSA W KTÓRYM SĄ WSZYSTKIE SKARBY I UMIEJĘTNOŚCI
Tępo wpatrzony w białą kartkę szukam miejsc szczególnych. W moim sercu są umiejętności, których nie pozwalam byś rozwinął. Daj bym mógł rano czytać gazetę, cieszyć się z nowo rozpoczętego dnia, bym Słowem Twym mógł radować się i by ono stwarzało mój dzień.
SERCE JEZUSA W KTÓRYM MIESZKA CAŁA PEŁNIA BÓSTWA
Gdy zapukam do Twego Serca mieszkająca cała pełnia Bóstwa odpowie: „Wejdź proszę”.
SERCE JEZUSA W KTÓRYM SOBIE OJCIEC UPODOBAŁ
Wiele serc upodobał sobie Ojciec: Maryi, Józefa, Jana Chrzciciela i wielu innych, ale tylko Twoje Panie Jezu, Tato Twój bardzo sobie upodobał.
SERCE JEZUSA Z KTÓREGO PEŁNI WSZYSCYŚMY OTRZYMALI
Nie otrzymaliśmy pełni, lecz z pełni. Z Jednego wszyscy. Czy kawałek pełni jest mniejszą pełnią? Wszyscyśmy otrzymali.
SERCE JEZUSA ODWIECZNE UPRAGNIENIE ŚWIATA
Tęsknota by być z ludźmi. Tak tęskni człowiek, który jest samotny. Odmienną tęsknotą złożoną w Sercu Syna tęskni Bóg.
SERCE JEZUSA CIERPLIWE I WIELKIEGO MIŁOSIERDZIA
Jak słowami nazwać falę pokoju wpływającą do mojego serca?
SERCE JEZUSA HOJNE DLA WSZYSTKICH KTÓRZY CIĘ WZYWAJĄ
Opuszczony i samotny w białej Hostii w metalowym tabernakulum czekasz na moją prośbę.
SERCE JEZUSA ŻRÓDŁO ŻYCIA I ŚWIĘTOŚCI
Pamiętam źródło górskiego potoku, było czyste i głębokie i tylko delikatnie poruszające się na dnie rośliny zdradzały ruch wody.
SERCE JEZUSA PRZEBŁAGANIE ZA GRZECHY NASZE
Chciałeś Jezu błagać Ojca by nam zapomniał grzechy. Wiedziałeś, że nasze grzechy nie ustaną i dlatego błagasz Ojca by nam zapomniał.
SERCE JEZUSA ZELŻYWOŚCIĄ NAPEŁNIONE
Czujesz ból z każdej odtrąconej miłości, która jak liść rzucony przez wiatr, boli coraz bardziej. Czemu nie chcieć przyjąć Takiej Miłości? Czemu gdzieś pod płotem zdeptana leży?
Kocham Cię Panie Jezu.
SERCE JEZUSA DLA NIEPRAWOŚCI NASZYCH STARTE
Chcesz Panie przyjmować całą gorycz brudu ludzkiego serca. Przyjmij i moje brudy serca bo tylko one do mnie należą.
SERCE JEZUSA AŻ DO ŚMIERCI POSŁUSZNE
Tylko słaby człowiek może przyjąć Twoją moc, bo tylko słaby człowiek rozumie potrzebę takiej pomocy. Ci, którzy mocni, swoim lustrzanym bogiem, przesłaniają Twoje kochające Serce.
SERCE JEZUSA WŁÓCZNIĄ PRZEBITE
To nie tylko znak, że naprawdę umarłeś, to żywy strumień, huczący wodospad przyjemnym chłodem dotyka spalonej od słońca skóry.
SERCE JEZUSA ŹRÓDŁO WSZELKIEJ POCIECHY
Gdy dziecko płacze
wciska swą główkę w ramiona matki.
Gdy kobieta płacze
łzy długą drogą płyną po twarzy.
Gdy mężczyzna płacze
ciężkie dłonie zamykają oddech.
Gdy Bóg płacze
wschodzi świeżo zasadzone ziarno.
SERCE JEZUSA ŻYCIE I ZMARTWYCHWSTANIE NASZE
Na ekranie pulsujące Serce. Czysty zapis mechanicznej sondy. Za gładkimi pustymi ścianami żar czerwcowego południa.
SERCE JEZUSA POKOJU I POJEDNANIE NASZE
Chciałbym Ci ofiarować mój lęk, lecz obawiam się, że wtedy nic mi nie zostanie. Lęk w sercu to niejedność. Jednym możesz być tylko Ty.
Wybacz mi mój Jezu.
SERCE JEZUSA KRWAWA OFIARO GRZESZNIKÓW
Kiedy myślę, by oddać mój ból słyszę siebie mówiącego: „Tak, to oczywiste”. Pod Twoim krzyżem gardło się zaciska, gdy mam powiedzieć: „Tak, Panie, oddaję mój ból. To już ostatnia rzecz jaką mam”.
SERCE JEZUSA ZBAWIENIE UFAJĄCYCH W TOBIE
Chociaż Mnie nie widzisz i nie słyszysz, a teraz nawet wątpisz, że JESTEM, przyjmuję twoją ofiarę a twoje łzy są ceną Prawdy.
SERCE JEZUSA NADZIEJO W TOBIE UMIERAJĄCYCH
A to był taki zwykły mały obrazek oparty o krawędź świecznika. Gdy ojciec umierał, nie patrzył na nas, lecz w Twoje oczy. Jezu, ufam Tobie.
SERCE JEZUSA ROZKOSZY WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Mówi dziewczyna do chłopaka: „Chciałabym byś myślał tylko o mnie, by twoje Serce biło dla mnie”.
SERCE JEZUSA BIJE TYLKO DLA CIEBIE.
BYĆ MOŻE NIE WIESZ, ŻE JESTEŚ ŚWIĘTY.
BARANKU BOŻY, KTÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA,
przepuść nam, Panie.
BARANKU BOŻY, KTÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA,
wysłuchaj nas, Panie.
BARANKU BOŻY, KTÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA,
zmiłuj się nad nami
Jezu cichy i pokornego serca. Uczyń serca nasze według Serca Twego.
Módlmy się:
Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę, i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa, daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twego miłosierdzia, i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
X-XII 1996 Wiesław Gdowicz
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas!
OJCZE Z NIEBA BOŻE,
zmiłuj się nad nami
SYNU ODKUPICIELU ŚWIATA BOŻE,
zmiłuj się nad nami
DUCHU ŚWIĘTY BOŻE,
zmiłuj się nad nami
SERCE JEZUSA SYNA OJCA PRZEDWIECZNEGO
Bóg ma Serce.
SERCE JEZUSA W ŁONIE MATKI DZIEWICY PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO UTWORZONE
Serce Syna Ojca Przedwiecznego maleńkie, nie większe od paznokcia.
SERCE JEZUSA ZE SŁOWEM BOŻYM ISTOTOWO ZJEDNOCZONE
Jezus jest Synem Bożym. Jest Słowem, które Ciałem się stało. Słowo Boże i Serce Jezusa nie różnią się co do istoty.
SERCE JEZUSA NIESKOŃCZONEGO MAJESTATU
Nic nie może określić Twojego majestatu. Tylko Ty jeden możesz to uczynić.
SERCE JEZUSA ŚWIĄTYNIO BOGA
Świątynia - miejsce gdzie oddaje się cześć Bogu. Świątynię budują ludzie. Tą świątynię zbudował Bóg.
SERCE JEZUSA PRZYBYTKU NAJWYŻSZEGO
Przybytek to miejsce gdzie przybywa Najwyższy.
SERCE JEZUSA DOMIE BOŻY I BRAMO NIEBIOS
Czy bardzo dużo trzeba odwagi by powiedzieć, że dom Boga jest w Twoim Sercu Jezu?
SERCE JEZUSA GOREJĄCE OGNISKO MIŁOŚCI
...że ten dom nie jest zimnym ładnie skrojonym wnętrzem, lecz szałasem z płonącym pośrodku ogniskiem?
SERCE JEZUSA SPRAWIEDLIWOŚCI I MIŁOŚCI SKARBNICO
Mokre plecy, bo deszcz na dworze. Parujące ubrania w cieple ogniska i złoty odprysk ognia, co upadł na wyciągniętą dłoń.
SERCE JEZUSA DOBROCI I MIŁOŚCI PEŁNE
Płomień zamknięty w dłoniach pulsuje żywym oddechem.
SERCE JEZUSA CNÓT WSZELKICH BEZDENNA GŁĘBINO
Nie lustro, lecz szum morza. Samotny nurek na brzegu skały myśli o skoku, który wykona.
SERCE JEZUSA WSZELKIEJ CHWAŁY NAJGODNIEJSZE
W bezgłośnym dźwięku tysięcy istnień szepta cicha łza.
SERCE JEZUSA KRÓLU ZJEDNOCZENIE SERC WSZYSTKICH
W Twoim Sercu Jezu nie ma portiera i szafki z numerkami, każdy ma miejsce.
SERCE JEZUSA W KTÓRYM SĄ WSZYSTKIE SKARBY I UMIEJĘTNOŚCI
Tępo wpatrzony w białą kartkę szukam miejsc szczególnych. W moim sercu są umiejętności, których nie pozwalam byś rozwinął. Daj bym mógł rano czytać gazetę, cieszyć się z nowo rozpoczętego dnia, bym Słowem Twym mógł radować się i by ono stwarzało mój dzień.
SERCE JEZUSA W KTÓRYM MIESZKA CAŁA PEŁNIA BÓSTWA
Gdy zapukam do Twego Serca mieszkająca cała pełnia Bóstwa odpowie: „Wejdź proszę”.
SERCE JEZUSA W KTÓRYM SOBIE OJCIEC UPODOBAŁ
Wiele serc upodobał sobie Ojciec: Maryi, Józefa, Jana Chrzciciela i wielu innych, ale tylko Twoje Panie Jezu, Tato Twój bardzo sobie upodobał.
SERCE JEZUSA Z KTÓREGO PEŁNI WSZYSCYŚMY OTRZYMALI
Nie otrzymaliśmy pełni, lecz z pełni. Z Jednego wszyscy. Czy kawałek pełni jest mniejszą pełnią? Wszyscyśmy otrzymali.
SERCE JEZUSA ODWIECZNE UPRAGNIENIE ŚWIATA
Tęsknota by być z ludźmi. Tak tęskni człowiek, który jest samotny. Odmienną tęsknotą złożoną w Sercu Syna tęskni Bóg.
SERCE JEZUSA CIERPLIWE I WIELKIEGO MIŁOSIERDZIA
Jak słowami nazwać falę pokoju wpływającą do mojego serca?
SERCE JEZUSA HOJNE DLA WSZYSTKICH KTÓRZY CIĘ WZYWAJĄ
Opuszczony i samotny w białej Hostii w metalowym tabernakulum czekasz na moją prośbę.
SERCE JEZUSA ŻRÓDŁO ŻYCIA I ŚWIĘTOŚCI
Pamiętam źródło górskiego potoku, było czyste i głębokie i tylko delikatnie poruszające się na dnie rośliny zdradzały ruch wody.
SERCE JEZUSA PRZEBŁAGANIE ZA GRZECHY NASZE
Chciałeś Jezu błagać Ojca by nam zapomniał grzechy. Wiedziałeś, że nasze grzechy nie ustaną i dlatego błagasz Ojca by nam zapomniał.
SERCE JEZUSA ZELŻYWOŚCIĄ NAPEŁNIONE
Czujesz ból z każdej odtrąconej miłości, która jak liść rzucony przez wiatr, boli coraz bardziej. Czemu nie chcieć przyjąć Takiej Miłości? Czemu gdzieś pod płotem zdeptana leży?
Kocham Cię Panie Jezu.
SERCE JEZUSA DLA NIEPRAWOŚCI NASZYCH STARTE
Chcesz Panie przyjmować całą gorycz brudu ludzkiego serca. Przyjmij i moje brudy serca bo tylko one do mnie należą.
SERCE JEZUSA AŻ DO ŚMIERCI POSŁUSZNE
Tylko słaby człowiek może przyjąć Twoją moc, bo tylko słaby człowiek rozumie potrzebę takiej pomocy. Ci, którzy mocni, swoim lustrzanym bogiem, przesłaniają Twoje kochające Serce.
SERCE JEZUSA WŁÓCZNIĄ PRZEBITE
To nie tylko znak, że naprawdę umarłeś, to żywy strumień, huczący wodospad przyjemnym chłodem dotyka spalonej od słońca skóry.
SERCE JEZUSA ŹRÓDŁO WSZELKIEJ POCIECHY
Gdy dziecko płacze
wciska swą główkę w ramiona matki.
Gdy kobieta płacze
łzy długą drogą płyną po twarzy.
Gdy mężczyzna płacze
ciężkie dłonie zamykają oddech.
Gdy Bóg płacze
wschodzi świeżo zasadzone ziarno.
SERCE JEZUSA ŻYCIE I ZMARTWYCHWSTANIE NASZE
Na ekranie pulsujące Serce. Czysty zapis mechanicznej sondy. Za gładkimi pustymi ścianami żar czerwcowego południa.
SERCE JEZUSA POKOJU I POJEDNANIE NASZE
Chciałbym Ci ofiarować mój lęk, lecz obawiam się, że wtedy nic mi nie zostanie. Lęk w sercu to niejedność. Jednym możesz być tylko Ty.
Wybacz mi mój Jezu.
SERCE JEZUSA KRWAWA OFIARO GRZESZNIKÓW
Kiedy myślę, by oddać mój ból słyszę siebie mówiącego: „Tak, to oczywiste”. Pod Twoim krzyżem gardło się zaciska, gdy mam powiedzieć: „Tak, Panie, oddaję mój ból. To już ostatnia rzecz jaką mam”.
SERCE JEZUSA ZBAWIENIE UFAJĄCYCH W TOBIE
Chociaż Mnie nie widzisz i nie słyszysz, a teraz nawet wątpisz, że JESTEM, przyjmuję twoją ofiarę a twoje łzy są ceną Prawdy.
SERCE JEZUSA NADZIEJO W TOBIE UMIERAJĄCYCH
A to był taki zwykły mały obrazek oparty o krawędź świecznika. Gdy ojciec umierał, nie patrzył na nas, lecz w Twoje oczy. Jezu, ufam Tobie.
SERCE JEZUSA ROZKOSZY WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
Mówi dziewczyna do chłopaka: „Chciałabym byś myślał tylko o mnie, by twoje Serce biło dla mnie”.
SERCE JEZUSA BIJE TYLKO DLA CIEBIE.
BYĆ MOŻE NIE WIESZ, ŻE JESTEŚ ŚWIĘTY.
BARANKU BOŻY, KTÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA,
przepuść nam, Panie.
BARANKU BOŻY, KTÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA,
wysłuchaj nas, Panie.
BARANKU BOŻY, KTÓRY GŁADZISZ GRZECHY ŚWIATA,
zmiłuj się nad nami
Jezu cichy i pokornego serca. Uczyń serca nasze według Serca Twego.
Módlmy się:
Wszechmogący, wieczny Boże, wejrzyj na Serce najmilszego Syna swego i na chwałę, i zadośćuczynienie, jakie w imieniu grzeszników Ci składa, daj się przebłagać tym, którzy żebrzą Twego miłosierdzia, i racz udzielić przebaczenia w imię tegoż Syna swego, Jezusa Chrystusa, który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
X-XII 1996 Wiesław Gdowicz
DIALOG JEZUSA Z KOBIETĄ ROZPISANY NA GŁOSY
tłumaczenie z greckiego
Ewangelia wg. św. Jana 4, 1-26
4.7 Jezus Daj mi pić.
4.9 Kobieta Jak Ty, Judejczykiem będący u mnie pić prosisz,
kobiety Samarytanką będącą.
Jezus Jeżeli znałabyś dar Boga i kto jest mówiący ci:
4.10 daj mi pić, ty prosiłabyś Go i dałby ci wodę żyjącą.
4.11 Kobieta Panie, ani czerpak masz i studnia jest głęboka.
Skąd więc masz wodę żyjącą?
4.12 Czy Ty większy jesteś, od ojca naszego Jakuba,
który dał nam studnię i
sam z niej pił, i synowie jego i trzody jego?
4.13 Jezus Każdy pijący z wody tej pragnąć będzie znowu.
4.14 Który zaś wypije z wody,
którą Ja mu dam,
nie będzie pragnął na wiek,
ale woda, którą dam mu,
stanie się w nim źródłem wody wytryskującej
na życie wieczne.
4.15 Kobieta Panie , daj mi tę wodę,
aby nie zapragnęłam ani dochodziłam tutaj czerpać.
4.16 Jezus Idź, zawołaj męża twego i przyjdź tutaj
4.17 Kobieta Nie mam męża.
Jezus Dobrze powiedziałaś, że męża nie mam"
4.18 pięciu bowiem mężów miałaś, i teraz,
którego masz, nie jest twój mąż .
To prawdziwie rzekłaś.
4.19 Kobieta Panie, widzę, że prorokiem jesteś Ty.
4.20 Ojcowie nasi na górze tej zaczęli kłaniać się,
a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce,
gdzie kłaniać się trzeba.
4.21 Jezus Wierz mi, kobieto, że przychodzi godzina,
gdy ani na górze tej, ani w Jerozolimie
kłaniać się będziecie Ojcu.
4.22 Wy kłaniacie się, temu kogo nie znacie,
my kłaniamy się, temu kogo znamy,
bo wybawienie z Judajczyków jest.
4.23 Ale przychodzi godzina,
i teraz jest,
gdy prawdziwie kłaniający się
kłaniać się będą Ojcu w Duchu i Prawdzie
i bowiem Ojciec takich szuka kłaniających się.
4.24 Duchem Bóg i kłaniający się Mu ,
w Duchu i Prawdzie trzeba kłaniać się.
4.25 Kobieta Wiem, że Mesjasz przychodzi ,
nazwany Pomazańcem:
kiedy przyjdzie On, oznajmi nam wszystko.
4.26 Jezus JA JESTEM, mówiący ci.
Jezus studzony od wędrowania siedział przy źródle.
Przychodzi kobieta zaczerpnąć wodę.
J. Daj Mi pić. Zmęczenie długą drogą.
Pragnienie. Bóg jest zmęczony
K. Jak Ty … będący … prosisz? Zdziwienie przekroczeniem dwóch barier: Judejczyk rozmawia z Samarytanką, Żyd – nauczyciel rozmawia z kobietą.
J. Jeśli znałabyś … dar To znaczy, że nie zna
i kto jest … To znaczy, że nie wie
prosiłabyś ... pragnęłabyś tego daru
i dałby ci ... wody żyjącej tej wiedzy i zaspokojone zostałoby to pragnienie .
W tym wierszu znajduje się klucz do całej rozmowy. Można by zapytać czy takie pragnienie pojawiło się u kobiety i czy zostało zaspokojone. W w.29 kobieta tak relacjonuje swoje spotkanie z Bogiem:
Idźcież, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, ile uczyniłam. Czyż nie Ten jest Pomazańcem?
To znaczyłoby, że Jezus dał poznać kobiecie dar Boży i poznać kim jest czyli sprawił, że pojawiło się pragnienie i zaspokoił je.
K. Panie, ani czerpak … Zdziwienie wynikające z sytuacji.
studnia … Jezus nie ma ani narzędzia, ani studni.
Skąd więc masz …
Czy Ty jesteś większy … Pytanie, które zadaje kobieta skierowuje ją w stronę różnicy między jej przodkiem a Jezusem.
J. Każdy ... A więc również i przodkowie nie znali wody o której mówi Jezus.
który zaś ... Pokazuje skutki związane z wodą
stanie się w nim którą Jezus daje.
K. Panie, daj ... Kobieta prosi o wodę, lecz jeszcze nie rozumie. Miesza dwie rzeczywistości: -nie zapragnęłam i -tutaj czerpać.
J. Idź, zawołaj ... twego Jezus sięga w głąb i dotyka tego co najdelikatniejsze.
K. Nie mam męża Kobieta mówi prawdę.
J. Dobrze ... Jezus to potwierdza.
To .. tzn. to co teraz mówi
K. Widzę, że ... Kobieta rozumie, że Jezus przenika jej serce.
Ojcowie Ukazuje brak jedności w sercu.
J. Wierz ... To co teraz Bóg mówi wymaga wiary.
Wy ... nie znacie Wyjaśnia brak jedności w sercach
My .. my znamy ludzi.
Ale przychodzi ... Przywraca jedność, przenosi kult religijny do serca człowieka.
Duchem Bóg ... Uzasadnienie jedności
K. Wiem ... Oczekiwanie-pragnienie.
oznajmi ... wszystko
J. Ja Jestem ... JEZUS - BÓG OBJAWIA, ŻE JEST ŹRÓDŁEM ŻYCIA.
Tekst J 4. 1-26 jest wyrazem tego czego pragnie Bóg - to jest objawienia się człowiekowi.
Ewangelia wg. św. Jana 4, 1-26
4.7 Jezus Daj mi pić.
4.9 Kobieta Jak Ty, Judejczykiem będący u mnie pić prosisz,
kobiety Samarytanką będącą.
Jezus Jeżeli znałabyś dar Boga i kto jest mówiący ci:
4.10 daj mi pić, ty prosiłabyś Go i dałby ci wodę żyjącą.
4.11 Kobieta Panie, ani czerpak masz i studnia jest głęboka.
Skąd więc masz wodę żyjącą?
4.12 Czy Ty większy jesteś, od ojca naszego Jakuba,
który dał nam studnię i
sam z niej pił, i synowie jego i trzody jego?
4.13 Jezus Każdy pijący z wody tej pragnąć będzie znowu.
4.14 Który zaś wypije z wody,
którą Ja mu dam,
nie będzie pragnął na wiek,
ale woda, którą dam mu,
stanie się w nim źródłem wody wytryskującej
na życie wieczne.
4.15 Kobieta Panie , daj mi tę wodę,
aby nie zapragnęłam ani dochodziłam tutaj czerpać.
4.16 Jezus Idź, zawołaj męża twego i przyjdź tutaj
4.17 Kobieta Nie mam męża.
Jezus Dobrze powiedziałaś, że męża nie mam"
4.18 pięciu bowiem mężów miałaś, i teraz,
którego masz, nie jest twój mąż .
To prawdziwie rzekłaś.
4.19 Kobieta Panie, widzę, że prorokiem jesteś Ty.
4.20 Ojcowie nasi na górze tej zaczęli kłaniać się,
a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce,
gdzie kłaniać się trzeba.
4.21 Jezus Wierz mi, kobieto, że przychodzi godzina,
gdy ani na górze tej, ani w Jerozolimie
kłaniać się będziecie Ojcu.
4.22 Wy kłaniacie się, temu kogo nie znacie,
my kłaniamy się, temu kogo znamy,
bo wybawienie z Judajczyków jest.
4.23 Ale przychodzi godzina,
i teraz jest,
gdy prawdziwie kłaniający się
kłaniać się będą Ojcu w Duchu i Prawdzie
i bowiem Ojciec takich szuka kłaniających się.
4.24 Duchem Bóg i kłaniający się Mu ,
w Duchu i Prawdzie trzeba kłaniać się.
4.25 Kobieta Wiem, że Mesjasz przychodzi ,
nazwany Pomazańcem:
kiedy przyjdzie On, oznajmi nam wszystko.
4.26 Jezus JA JESTEM, mówiący ci.
Jezus studzony od wędrowania siedział przy źródle.
Przychodzi kobieta zaczerpnąć wodę.
J. Daj Mi pić. Zmęczenie długą drogą.
Pragnienie. Bóg jest zmęczony
K. Jak Ty … będący … prosisz? Zdziwienie przekroczeniem dwóch barier: Judejczyk rozmawia z Samarytanką, Żyd – nauczyciel rozmawia z kobietą.
J. Jeśli znałabyś … dar To znaczy, że nie zna
i kto jest … To znaczy, że nie wie
prosiłabyś ... pragnęłabyś tego daru
i dałby ci ... wody żyjącej tej wiedzy i zaspokojone zostałoby to pragnienie .
W tym wierszu znajduje się klucz do całej rozmowy. Można by zapytać czy takie pragnienie pojawiło się u kobiety i czy zostało zaspokojone. W w.29 kobieta tak relacjonuje swoje spotkanie z Bogiem:
Idźcież, zobaczcie człowieka, który powiedział mi wszystko, ile uczyniłam. Czyż nie Ten jest Pomazańcem?
To znaczyłoby, że Jezus dał poznać kobiecie dar Boży i poznać kim jest czyli sprawił, że pojawiło się pragnienie i zaspokoił je.
K. Panie, ani czerpak … Zdziwienie wynikające z sytuacji.
studnia … Jezus nie ma ani narzędzia, ani studni.
Skąd więc masz …
Czy Ty jesteś większy … Pytanie, które zadaje kobieta skierowuje ją w stronę różnicy między jej przodkiem a Jezusem.
J. Każdy ... A więc również i przodkowie nie znali wody o której mówi Jezus.
który zaś ... Pokazuje skutki związane z wodą
stanie się w nim którą Jezus daje.
K. Panie, daj ... Kobieta prosi o wodę, lecz jeszcze nie rozumie. Miesza dwie rzeczywistości: -nie zapragnęłam i -tutaj czerpać.
J. Idź, zawołaj ... twego Jezus sięga w głąb i dotyka tego co najdelikatniejsze.
K. Nie mam męża Kobieta mówi prawdę.
J. Dobrze ... Jezus to potwierdza.
To .. tzn. to co teraz mówi
K. Widzę, że ... Kobieta rozumie, że Jezus przenika jej serce.
Ojcowie Ukazuje brak jedności w sercu.
J. Wierz ... To co teraz Bóg mówi wymaga wiary.
Wy ... nie znacie Wyjaśnia brak jedności w sercach
My .. my znamy ludzi.
Ale przychodzi ... Przywraca jedność, przenosi kult religijny do serca człowieka.
Duchem Bóg ... Uzasadnienie jedności
K. Wiem ... Oczekiwanie-pragnienie.
oznajmi ... wszystko
J. Ja Jestem ... JEZUS - BÓG OBJAWIA, ŻE JEST ŹRÓDŁEM ŻYCIA.
Tekst J 4. 1-26 jest wyrazem tego czego pragnie Bóg - to jest objawienia się człowiekowi.
Złote Palce
Coraz częściej informacje, jakie do nas docierają, są zlepkami różnych kawałków. Niezbyt często jednak zdarza się nam zastanawiać nad niezwykłymi związkami, jakie istnieją pomiędzy tak połączonymi różnymi fragmentami obrazów, tekstów czy komunikatów. Wydaje się, że aby uzyskać pełny obraz rzeczywistości nas interesującej, powinniśmy uzyskać maksymalnie wiele informacji. W praktyce jednak zadawalamy się wyborem, jaki dokonali za nas zawodowi obrabiacze informacji.
Fragmenty wyłączone ze swojego naturalnego kontekstu zaczynają żyć nowym życiem. Spotykając na swojej drodze inne, podobne do nich losem (tj. brakiem naturalnego kontekstu) zaczynają tworzyć nowe, nieznane do tej pory relacje. Oto przykład:
Fragment 1
Połączenie magii i zabawy opisuje Jahan Huizinga w „Homo ludes. Zabawa jako źródło kultury” na przykładzie obyczajów na indonezyjskim Celebesie, gdzie ludność bawi się w odgadywanie zagadek od momentu, kiedy ryż staje się „ciężarny”, aż do początku żniw. Odgadywanie zagadki - według wierzeń na Celebesie - sprzyja pomyślnemu wydobywaniu się kłosów ryżu. Ilekroć jakaś zagadka zostaje odgadnięta, chór podejmuje głośne wezwanie: „Hop! wychodźże ty nasz ryżu, wychodźcie ciężkie kłosy tam, wysoko w górach, i nisko, w dolinach”. W porze roku poprzedzającej wspomniany okres zabroniona jest wszelka działalność literacka, ponieważ mogłoby stanowić niebezpieczeństwo dla wzrastania ryżu.
Fragment 2
W listopadowym numerze „National Geographic” opisano wydarzenie, które miało miejsce w Egipcie na początku zeszłego roku. Czeskim archeologom udało się odnaleźć grób egipskiego kapłana pochowanego 2500 lat temu. Odnalezienie w Egipcie grobu nie splądrowanego przez złodziei jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Toteż odkrycie grobu w stanie, w jakim został zamknięty podczas ceremonii pogrzebowej jest wielkim świętem. Ostatnim razem grób w takim stanie został odkryty siedemdziesiąt sześć lat temu w Dolinie Królów i był to grobowiec faraona Tutenchamona. W sarkofagu znajdowały się zwłoki egipskiego kapłana Iufaa, administratora i lektora królewskiego. Dzięki napisom na wapiennym sarkofagu zewnętrznym i szarym bazaltowym wewnętrznym, znane jest imię pochowanego tam człowieka i jego pozycja społeczna. Był to kapłan Iufaa, administrator i królewski lektor, którego rola polegała na recytowaniu tekstów rytualnych w trakcie uroczystości religijnych, należał więc do elity dworskiej. Mumia nie zachowała się w dobrym stanie i po wyjęciu rozpadła się na kilka części. Po wykonaniu zdjęć rentgenowskich archeologowie zobaczyli świecące skrzyżowane na piersi ręce. Jak się okazało palce kapłana zostały pokryte złotem, co dawało taki efekt.
Fragment 3
Z piętnastu reguł dla lektorów i prowadzących modlitwy. „ (…) Reguła2. To, czego sami nie zrozumieliśmy, nie można odczytywać innym. Dlatego do czytania wyznaczonego tekstu, trzeba się w domu gruntownie przygotować. Reguła3.Ten, kto tylko po cichu, pobieżnie oczyma przeczytał to, co chciał przygotować, z pewnością zawiedzie w kościele. Dopiero wówczas, gdy czyta się głośno, zauważyć można ukryte bogactwo tekstu biblijnego - jego piękno i moc. (…) Reguła14. Staranna wymowa ułatwia słuchaczom zrozumienie i przyjęcie tekstu oraz sprawia wrażenie, że lektor bierze go na serio i poważnie traktuje funkcję, którą wypełnia. Z drugiej strony, wymowa nie może posiadać żadnego zakłócającego obciążenia; powinna być wolna od wszelkiej sztuczności i zmanierowania; nie może też być zniekształcona przez gwarowe naleciałości i błędy. (…)”
Fragment 4
Książki są tu (tj. u Chasydów) przedmiotem szacunku, a właściwie wielkiej czci. Nikt na przykład nie usiądzie na ławce, jeżeli na drugim końcu leży książka. Byłaby to profanacja książki. Nigdy nie kładziemy książki okładką tytułową w dół ani do góry nogami, zawsze kładziemy tytułem w górę. Gdy książka spadnie na ziemię, podnosimy ją i całujemy. Gdy skończymy czytać, książkę całujemy. Rzucić ją na bok albo coś na niej położyć to grzech. Prawie wszystkie księgi są jednak rozpaczliwie zniszczone. To dowód częstego używania. Gdy książka jest już tak podarta, że aż nieczytelna, szames niesie ją na cmentarz i grzebie. Nawet najmniejszy skrawek papieru zadrukowany literami hebrajskimi musi być pochowany, nie można dopuścić do tego, by poniewierał się po podłodze lub by go ktoś nadepnął. Bo każda hebrajska literka jest imieniem Boga. Nigdy nie zostawiamy otwartych książek, chyba, że się z nich właśnie uczymy. Jeżeli musimy na chwilę wyskoczyć i nie chcemy książki zamykać, wolno nam zostawić ją otwartą, żeby nie zgubić miejsca, ale musimy przykryć ją choćby chustką. Jeżeli jeden z nas zauważy, że drugi odchodzi i zostawia książkę otwartą lub nie przykrytą, podchodzi i sam zamyka, ale patrzy najpierw na otwartą stronicę i czyta kilka wierszy. Gdyby nie przeczytał i książkę zamknął, osłabiłby tym zamknięciem moc zapamiętywania tego, kto zostawił otwartą książkę. Pergaminowy zwój Prawa, ręcznie pisany, jest otaczany jeszcze większą czcią niż książki drukowane.
Fragment 5
Każda najmniejsza literka Tory kryje głęboką tajemnicę. Samogłoski zawierają bardziej wzniosłe tajemnice, a jeszcze wznioślejsze znajdują się w przypisach. Ale tajemnica najwznioślejsza ze wszystkich spoczywa pogrążona w morzu bieli otaczającej litery ze wszystkich stron. Nikt nie potrafi przeniknąć tej tajemnicy, nikt nie potrafi wyobrazić jej sobie. Tajemnica bieli pergaminu jest tak nieskończona, że cały świat na którym żyjemy, nie może tego pojąć. Dopiero w przyszłym świecie będzie zrozumiana. Wtedy czytane będzie nie to, co jest napisane w Torze, lecz to, co nie jest napisane: biały pergamin.
Fragment 6
W dodatku Gazety Wyborczej Komputer z dnia 26.01.99 można było przeczytać notatkę pt. „Skasować Boga”. Oto jej treść:
Czy wolno skasować słowo „Bóg” z tekstu komputerowego? Jest to zagadnienie istotne z punktu widzenia żydowskiej ortodoksji. Jeśli ściśle trzymać się prawa, każda strona zawierająca słowo „Elohim” (Bóg) w języku hebrajskim powinna być albo pieczołowicie przechowywana, albo - jeśli jest niepotrzebna - wymaga każdorazowo rytualnego pogrzebu.
Jednak rabin Mosze Saul Klein, autorytet w ultra ortodoksyjnych kręgach żydowskich Tel Awiwu, orzekł, że ten nakaz nie stosuje się do pikseli, znaków ekranowych, ponieważ nie są równoważnikiem słów. Rabin odpowiadał na pytanie czytelników magazynu komputerowego dla ultra ortodoksów „Maszeva Tova”. Redakcja radzi jak pogodzić nakazy Pisma z wymogami nowoczesnej techniki. Wypowiadający się w jego imieniu pomocnik rebe Kleina wyjaśnił agencji AP, że „litery na ekranie są jedynie zbiorem punktów świetlnych. Kiedy usuwasz je z dysku, wymazujesz faktycznie jedynie sekwencję jedynek i zer”.
Fragment 7
„Jezus z Nazaretu” Romana Brandstaettera, tom I - Czas milczenia: „Rzucał się nieprzytomnie na barłogu i szeptał suchymi wargami: - Szema Israel, Adonaj Elohenu, Adonaj Echad - Słuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Pan jest Jeden. I będziesz miłował Wiekuistego, Boga twojego, ze wszystkiego serca twego i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej siły twojej. - I znowu rozpoczynał modlitwę od początku, wciąż od początku do końca, wciąż od nowa, wciąż od nowa, chcąc w nerwowym zapamiętaniu za pomocą tego jednego wersetu, powtarzanego z coraz większą szybkością niezliczoną ilość razy, stworzyć dookoła siebie obronny pierścień przed oblegającymi go uczuciami. Nagle ujrzał, jak ów werset poczyna wirować, rozpada się na pojedyncze słowa, potem litery, i krążąc dookoła niewidzialnej osi, układa się w ludzką postać ludzką, która jednak równocześnie zachowała sens i kształt świętego zdania. Postać owa dotknęła palcem czoła Josefa, który leżąc skurczony, oblany potem, ale nieruchomy jak głaz, bał się otworzyć oczy i wolał udawać śpiącego, chociaż z równym prawdopodobieństwem mógł przypuszczać, że to co widzi, jest naprawdę snem. W każdym razie niezależnie od tego, jak nazwiemy stan, w którym właśnie znajdował się Josef - jawą, snem, snem na jawie czy jawą we śnie - anioł ów - przecież każda postać stworzona ze świętych słów jest aniołem - dotknąwszy palcem jego czoła, tak do niego przemówił:” I tutaj następuje znany fragment Ewangelii wg św. Mateusza 1, 20-23.
Zestawione ze sobą wszystkie wyróżnienia
w „Odgadywanie zagadki - według wierzeń na Celebesie - sprzyja pomyślnemu wydobywaniu się kłosów ryżu”
w „ … egipskiego kapłana Iufaa „
w „ … lektora królewskiego „
w „ … królewski lektor, którego rola polegała na recytowaniu tekstów rytualnych w trakcie uroczystości religijnych”
w „ …świecące ręce”
w „ … palce kapłana zostały pokryte złotem”
w „ (…) Reguła2. To, czego sami nie zrozumieliśmy, nie można odczytywać innym. Dlatego do czytania wyznaczonego tekstu, trzeba się w domu gruntownie przygotować.”
w „Jeżeli jeden z nas zauważy, że drugi odchodzi i zostawia książkę otwartą lub nie przykrytą, podchodzi i sam zamyka, ale patrzy najpierw na otwartą stronicę i czyta kilka wierszy. Gdyby nie przeczytał i książkę zamknął, osłabiłby tym zamknięciem moc zapamiętywania tego, kto zostawił otwartą książkę.”
w „ … tajemnica najwznioślejsza ze wszystkich spoczywa pogrążona w morzu bieli otaczającej litery ze wszystkich stron.”
w „ … ten nakaz nie stosuje się do pikseli, znaków ekranowych, ponieważ nie są równoważnikiem słów.”
w „ … litery na ekranie są jedynie zbiorem punktów świetlnych. Kiedy usuwasz je z dysku , wymazujesz faktycznie jedynie sekwencję jedynek i zer”.
w „Nagle ujrzał, jak ów werset poczyna wirować, rozpada się na pojedyncze słowa, potem litery, i krążąc dookoła niewidzialnej osi, układa się w ludzką postać ludzką, która jednak równocześnie zachowała sens i kształt świętego zdania”
w „ … przecież każda postać stworzona ze świętych słów jest aniołem”
Wiesław Gdowicz
Fragmenty wyłączone ze swojego naturalnego kontekstu zaczynają żyć nowym życiem. Spotykając na swojej drodze inne, podobne do nich losem (tj. brakiem naturalnego kontekstu) zaczynają tworzyć nowe, nieznane do tej pory relacje. Oto przykład:
Fragment 1
Połączenie magii i zabawy opisuje Jahan Huizinga w „Homo ludes. Zabawa jako źródło kultury” na przykładzie obyczajów na indonezyjskim Celebesie, gdzie ludność bawi się w odgadywanie zagadek od momentu, kiedy ryż staje się „ciężarny”, aż do początku żniw. Odgadywanie zagadki - według wierzeń na Celebesie - sprzyja pomyślnemu wydobywaniu się kłosów ryżu. Ilekroć jakaś zagadka zostaje odgadnięta, chór podejmuje głośne wezwanie: „Hop! wychodźże ty nasz ryżu, wychodźcie ciężkie kłosy tam, wysoko w górach, i nisko, w dolinach”. W porze roku poprzedzającej wspomniany okres zabroniona jest wszelka działalność literacka, ponieważ mogłoby stanowić niebezpieczeństwo dla wzrastania ryżu.
Fragment 2
W listopadowym numerze „National Geographic” opisano wydarzenie, które miało miejsce w Egipcie na początku zeszłego roku. Czeskim archeologom udało się odnaleźć grób egipskiego kapłana pochowanego 2500 lat temu. Odnalezienie w Egipcie grobu nie splądrowanego przez złodziei jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Toteż odkrycie grobu w stanie, w jakim został zamknięty podczas ceremonii pogrzebowej jest wielkim świętem. Ostatnim razem grób w takim stanie został odkryty siedemdziesiąt sześć lat temu w Dolinie Królów i był to grobowiec faraona Tutenchamona. W sarkofagu znajdowały się zwłoki egipskiego kapłana Iufaa, administratora i lektora królewskiego. Dzięki napisom na wapiennym sarkofagu zewnętrznym i szarym bazaltowym wewnętrznym, znane jest imię pochowanego tam człowieka i jego pozycja społeczna. Był to kapłan Iufaa, administrator i królewski lektor, którego rola polegała na recytowaniu tekstów rytualnych w trakcie uroczystości religijnych, należał więc do elity dworskiej. Mumia nie zachowała się w dobrym stanie i po wyjęciu rozpadła się na kilka części. Po wykonaniu zdjęć rentgenowskich archeologowie zobaczyli świecące skrzyżowane na piersi ręce. Jak się okazało palce kapłana zostały pokryte złotem, co dawało taki efekt.
Fragment 3
Z piętnastu reguł dla lektorów i prowadzących modlitwy. „ (…) Reguła2. To, czego sami nie zrozumieliśmy, nie można odczytywać innym. Dlatego do czytania wyznaczonego tekstu, trzeba się w domu gruntownie przygotować. Reguła3.Ten, kto tylko po cichu, pobieżnie oczyma przeczytał to, co chciał przygotować, z pewnością zawiedzie w kościele. Dopiero wówczas, gdy czyta się głośno, zauważyć można ukryte bogactwo tekstu biblijnego - jego piękno i moc. (…) Reguła14. Staranna wymowa ułatwia słuchaczom zrozumienie i przyjęcie tekstu oraz sprawia wrażenie, że lektor bierze go na serio i poważnie traktuje funkcję, którą wypełnia. Z drugiej strony, wymowa nie może posiadać żadnego zakłócającego obciążenia; powinna być wolna od wszelkiej sztuczności i zmanierowania; nie może też być zniekształcona przez gwarowe naleciałości i błędy. (…)”
Fragment 4
Książki są tu (tj. u Chasydów) przedmiotem szacunku, a właściwie wielkiej czci. Nikt na przykład nie usiądzie na ławce, jeżeli na drugim końcu leży książka. Byłaby to profanacja książki. Nigdy nie kładziemy książki okładką tytułową w dół ani do góry nogami, zawsze kładziemy tytułem w górę. Gdy książka spadnie na ziemię, podnosimy ją i całujemy. Gdy skończymy czytać, książkę całujemy. Rzucić ją na bok albo coś na niej położyć to grzech. Prawie wszystkie księgi są jednak rozpaczliwie zniszczone. To dowód częstego używania. Gdy książka jest już tak podarta, że aż nieczytelna, szames niesie ją na cmentarz i grzebie. Nawet najmniejszy skrawek papieru zadrukowany literami hebrajskimi musi być pochowany, nie można dopuścić do tego, by poniewierał się po podłodze lub by go ktoś nadepnął. Bo każda hebrajska literka jest imieniem Boga. Nigdy nie zostawiamy otwartych książek, chyba, że się z nich właśnie uczymy. Jeżeli musimy na chwilę wyskoczyć i nie chcemy książki zamykać, wolno nam zostawić ją otwartą, żeby nie zgubić miejsca, ale musimy przykryć ją choćby chustką. Jeżeli jeden z nas zauważy, że drugi odchodzi i zostawia książkę otwartą lub nie przykrytą, podchodzi i sam zamyka, ale patrzy najpierw na otwartą stronicę i czyta kilka wierszy. Gdyby nie przeczytał i książkę zamknął, osłabiłby tym zamknięciem moc zapamiętywania tego, kto zostawił otwartą książkę. Pergaminowy zwój Prawa, ręcznie pisany, jest otaczany jeszcze większą czcią niż książki drukowane.
Fragment 5
Każda najmniejsza literka Tory kryje głęboką tajemnicę. Samogłoski zawierają bardziej wzniosłe tajemnice, a jeszcze wznioślejsze znajdują się w przypisach. Ale tajemnica najwznioślejsza ze wszystkich spoczywa pogrążona w morzu bieli otaczającej litery ze wszystkich stron. Nikt nie potrafi przeniknąć tej tajemnicy, nikt nie potrafi wyobrazić jej sobie. Tajemnica bieli pergaminu jest tak nieskończona, że cały świat na którym żyjemy, nie może tego pojąć. Dopiero w przyszłym świecie będzie zrozumiana. Wtedy czytane będzie nie to, co jest napisane w Torze, lecz to, co nie jest napisane: biały pergamin.
Fragment 6
W dodatku Gazety Wyborczej Komputer z dnia 26.01.99 można było przeczytać notatkę pt. „Skasować Boga”. Oto jej treść:
Czy wolno skasować słowo „Bóg” z tekstu komputerowego? Jest to zagadnienie istotne z punktu widzenia żydowskiej ortodoksji. Jeśli ściśle trzymać się prawa, każda strona zawierająca słowo „Elohim” (Bóg) w języku hebrajskim powinna być albo pieczołowicie przechowywana, albo - jeśli jest niepotrzebna - wymaga każdorazowo rytualnego pogrzebu.
Jednak rabin Mosze Saul Klein, autorytet w ultra ortodoksyjnych kręgach żydowskich Tel Awiwu, orzekł, że ten nakaz nie stosuje się do pikseli, znaków ekranowych, ponieważ nie są równoważnikiem słów. Rabin odpowiadał na pytanie czytelników magazynu komputerowego dla ultra ortodoksów „Maszeva Tova”. Redakcja radzi jak pogodzić nakazy Pisma z wymogami nowoczesnej techniki. Wypowiadający się w jego imieniu pomocnik rebe Kleina wyjaśnił agencji AP, że „litery na ekranie są jedynie zbiorem punktów świetlnych. Kiedy usuwasz je z dysku, wymazujesz faktycznie jedynie sekwencję jedynek i zer”.
Fragment 7
„Jezus z Nazaretu” Romana Brandstaettera, tom I - Czas milczenia: „Rzucał się nieprzytomnie na barłogu i szeptał suchymi wargami: - Szema Israel, Adonaj Elohenu, Adonaj Echad - Słuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Pan jest Jeden. I będziesz miłował Wiekuistego, Boga twojego, ze wszystkiego serca twego i ze wszystkiej duszy twojej, i ze wszystkiej siły twojej. - I znowu rozpoczynał modlitwę od początku, wciąż od początku do końca, wciąż od nowa, wciąż od nowa, chcąc w nerwowym zapamiętaniu za pomocą tego jednego wersetu, powtarzanego z coraz większą szybkością niezliczoną ilość razy, stworzyć dookoła siebie obronny pierścień przed oblegającymi go uczuciami. Nagle ujrzał, jak ów werset poczyna wirować, rozpada się na pojedyncze słowa, potem litery, i krążąc dookoła niewidzialnej osi, układa się w ludzką postać ludzką, która jednak równocześnie zachowała sens i kształt świętego zdania. Postać owa dotknęła palcem czoła Josefa, który leżąc skurczony, oblany potem, ale nieruchomy jak głaz, bał się otworzyć oczy i wolał udawać śpiącego, chociaż z równym prawdopodobieństwem mógł przypuszczać, że to co widzi, jest naprawdę snem. W każdym razie niezależnie od tego, jak nazwiemy stan, w którym właśnie znajdował się Josef - jawą, snem, snem na jawie czy jawą we śnie - anioł ów - przecież każda postać stworzona ze świętych słów jest aniołem - dotknąwszy palcem jego czoła, tak do niego przemówił:” I tutaj następuje znany fragment Ewangelii wg św. Mateusza 1, 20-23.
Zestawione ze sobą wszystkie wyróżnienia
w „Odgadywanie zagadki - według wierzeń na Celebesie - sprzyja pomyślnemu wydobywaniu się kłosów ryżu”
w „ … egipskiego kapłana Iufaa „
w „ … lektora królewskiego „
w „ … królewski lektor, którego rola polegała na recytowaniu tekstów rytualnych w trakcie uroczystości religijnych”
w „ …świecące ręce”
w „ … palce kapłana zostały pokryte złotem”
w „ (…) Reguła2. To, czego sami nie zrozumieliśmy, nie można odczytywać innym. Dlatego do czytania wyznaczonego tekstu, trzeba się w domu gruntownie przygotować.”
w „Jeżeli jeden z nas zauważy, że drugi odchodzi i zostawia książkę otwartą lub nie przykrytą, podchodzi i sam zamyka, ale patrzy najpierw na otwartą stronicę i czyta kilka wierszy. Gdyby nie przeczytał i książkę zamknął, osłabiłby tym zamknięciem moc zapamiętywania tego, kto zostawił otwartą książkę.”
w „ … tajemnica najwznioślejsza ze wszystkich spoczywa pogrążona w morzu bieli otaczającej litery ze wszystkich stron.”
w „ … ten nakaz nie stosuje się do pikseli, znaków ekranowych, ponieważ nie są równoważnikiem słów.”
w „ … litery na ekranie są jedynie zbiorem punktów świetlnych. Kiedy usuwasz je z dysku , wymazujesz faktycznie jedynie sekwencję jedynek i zer”.
w „Nagle ujrzał, jak ów werset poczyna wirować, rozpada się na pojedyncze słowa, potem litery, i krążąc dookoła niewidzialnej osi, układa się w ludzką postać ludzką, która jednak równocześnie zachowała sens i kształt świętego zdania”
w „ … przecież każda postać stworzona ze świętych słów jest aniołem”
Wiesław Gdowicz
Krzyże na drodze
Wszystko powinno zmierzać ku pierwszoplanowemu celowi Jubileuszu, jakim jest ożywienie wiary i świadectwa chrześcijan. Aby świadectwo było skuteczne, trzeba rozbudzić w każdym wierzącym prawdziwą tęsknotę za świętością, mocne pragnienie nawrócenia i osobistej odnowy w klimacie coraz żarliwszej modlitwy i solidarności z bliźnimi, zwłaszcza z najbardziej potrzebującymi."
Jan Paweł II "Tertio millennio adveniente"
Kiedy droga otwiera się przed nami, trzeba nią iść.
Kiedy dano nam księgę, trzeba ją czytać.
Kiedy mówi do nas przyjaciel, trzeba go słuchać.
Bóg stale wychodzi nam na spotkanie
jako droga, jako księga, jako przyjaciel.
Droga wiodąca do Niego to - natura, całe dzieło stworzenia.
Księga mówiąca o Nim - to Pismo Święte.
Przyjaciel, który nam się zwierza i daje nam swe serce,
to sam Bóg.
Nie znajdziecie Boga sposobem pająka,
który sam z siebie wysnuwa swą przędzę.
Nie znajdziecie Boga sposobem mrówki,
która gromadzi skrzętnie wszystko,
co tylko znajdzie na swej drodze szybko i zachłannie.
Znajdziecie Boga sposobem pszczoły,
która zbiera z kwiatów najlepszy, najsłodszy nektar.
Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry, jak słodki jest Pan (Ps 33,9).
Ks. Mieczysław Bednarz SI
Jurków - miejscowość położona w środku Beskidu Wyspowego, 12 km od Mszany Dolnej, dwadzieścia parę od Limanowej, województwo nowosądeckie. Leży przy ujściu potoku Jurkówka do Łososiny między szczytami Ćwilina, Łopienia i Mogielicy. Najstarsze zapisy o miejscowości pochodzą z roku 1361 (posiadłość magnacka Lubomierskich, Małachowskich i Wodzickich). Parafia powstała w roku 1912 po odłączeniu się od macierzystej parafii Dobra. Obejmuje cztery wioski: Jurków, Wilczyce, Chyszówki i Półrzeczki. W roku 1913 zbudowano kościół pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Według starej tradycji mieli w XV wieku przybyć w te strony pasterze wołoskoruscy, którzy przynieśli ikonę Przemienienia Pańskiego. Legenda wspomina, że pierwotnie obraz znajdował się w kapliczce przy drodze w Jurkowie. W wyniku powodzi obraz został przeniesiony przez wodę i odnaleziony w Dobrej. Parafianie w Dobrej uznali, że taka jest wola Boga i zatrzymali obraz, a do Jurkowa przywieźli kopię.
Początek maja.
Wiosna tutaj później się zaczyna. Brak liści odsłania to, co ukryte w pełni lata. Z pobliskiego jazu dochodzi dźwięczny głos śpiewających dzieci. Przy maleńkiej kapliczce śpiewają Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Zasłyszana rozmowa na przystanku: "Wybieracie się jutro na Ćwilin. - A co tam będzie? - Nie słyszeliście, idziemy z krzyżami w pielgrzymce. - Z jakimi krzyżami? - Będziemy po drodze je wkopywać i różaniec odmawiać. To przecież w kościele mówili !? - Jakoś nie słyszałam"
Jutro jest 3 maja, dzisiaj muszę już wyjechać. Nie pójdę z nimi na pielgrzymkę.
Połowa lipca.
Gosia i Kasia Rapacz: "Dowiedziałyśmy się o tej uroczystości od księdza na religii, w kościele też mówili. To było w sobotę, piękna pogoda była wtedy. Spotkaliśmy się wszyscy przy kapliczce, wie Pan tej koło drogi. Było dużo ludzi ze wszystkich wiosek. Na początku szedł ministrant z krzyżem, za nim inni ministranci, księża i my. Krzyże, które mieliśmy wkopywać, nieśli ministranci z poszczególnych wiosek. Wkopywaliśmy krzyż i rozważaliśmy jedną tajemnicę różańca. Śpiewaliśmy "Chwalcie łąki umajone" i "Po górach, dolinach". Na samej górze była Msza Święta.
16 lipca.
Jak to było z tym pęknięciem góry? Kiedy to było?
Jan Rapacz, dziadek Gosi i Kasi: "To było, pamiętam dobrze, tak jakby dziś też 16 lipca. Matki Bożej Szkaplerznej. Odpust był w Dobrej. Słyszałem okropny huk i pamiętam straszną ulewę. Wtedy nie bardzo rozumiałem co się stało Z biegiem lat, jak ludzie opowiadali, można było zrozumieć. To był rok 1936. Widziałem to miejsce. Głęboka szczelina. Jak rzucaliśmy kamienie, nie słychać było, żeby dotykały dna. Na dole otwarło się źródło".
Gospodarz: wracający z pola: "Tam to było cliwo (bojno) chodzić. Pasałem na Ćwilinie owce i gdy schodziło się, trzeba było uważać, by nie powpadały Ludzie mówili, że gajowy z Jurkowa ze swoim bratem tam wtedy byli. To znaczy w ten dzień, gdy góra pękła. Ale oni, gdy wrócili nie chcieli nic mówić."
- Gdzie mieszkają? - "E, oni już dawno pomarli, do końca życia nie powiedzieli nic."
Pod koniec lipca.
Ćwilin jest górą na wodzie. Na samym szczycie są co najmniej trzy źródła. 16 lipca 1936 roku w święto Matki Bożej Szkaplerznej w niedalekiej od tego miejsca wsi Dobra odbywał się odpust w kościele pod takim właśnie wezwaniem. Mieszkańcy Wilczyc i okolicznych wiosek, by dojść do Dobrej przechodzą drogą obok Ćwilina. Około godziny jedenastej, jak mówią pamiętający to wydarzenie, dało się słyszeć ogromny huk. Niektórzy mówią o pęknięciu góry, usunięciu się zbocza czy głębokiej rozpadlinie. Olbrzymia ulewa prawdopodobnie powiększyła zniszczenia. Droga, którą szli do Dobrej pielgrzymi na odpust przestała istnieć, tak, że wracali polami. Ci, którzy byli później oglądać to miejsce, widzieli drzewa do góry korzeniami tkwiące w rozpadlinie. Tyle udało mi się ustalić.
Początek sierpnia.
Jestem umówiony na rozmowę z księdzem proboszczem w Jurkowie.
6 sierpnia święto Przemienienia Pańskiego.
Ksiądz proboszcz Józef Puchała lubi góry, a szczególnie upodobał sobie Ćwilin. Od trzydziestu sześciu lat jest tutaj pasterzem. Góry sprzyjają modlitwie i jakoś przybliżają do Boga. Często przecież wydarzenia zbawcze opisane na kartach Pisma Świętego rozgrywają się na górze. Począwszy od góry Bożych przykazań - Syjon , a skończywszy na górze Kalwarii. Górę Kalwarii zbyt często, jak sądzi ks. Józef, łączymy tylko z cierpieniem. A przecież, to na tej Górze dokonało się największe zwycięstwo. Jezus Chrystus Boską mocą zwyciężył śmierć. Powinniśmy uczyć się czytać nie tylko piękna gór, lecz również mieć na uwadze ową moc, która na Kalwarii się objawiła. Góra Ćwilin jest nie tylko ulubionym miejscem ks. Józefa, tutaj również zapisana jest pamięć ludzi walczących w oddziałach partyzanckich. To oni postawili na szczycie kapliczkę jako znak powierzenia swego życia Bogu. Tu również od pewnego czasu przeżywają radość wspólnej Eucharystii młodzi chłopcy z rekolekcji ministranckich (Jurków jest jednym z czterech w diecezji tarnowskiej, miejsc, w którym odbywają się takie rekolekcje). Nic też dziwnego, że myśl o przygotowaniu do obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 krążyła wokół góry Ćwilin. Początkowo myślano postawić na szczycie krzyż. Dawny krzyż tam stojący został przez przyrodę zniszczony. Lepszym jednak pomysłem okazało się postawienie krzyży na jednej z dróg prowadzących na szczyt. To jakby wielkie paciorki tajemnic radosnych różańca świętego. Każda wioska wykonywała jeden krzyż. Cztery wioski - cztery krzyże. Piąty, oraz planowany ołtarz, już na szczycie, będzie wspólnym dziełem. W ten sposób parafia kładzie jakby wielki różaniec na zboczu góry, od podnóża aż po sam szczyt. Gdyby ten pomysł się przyjął - mówi ks. Józef - to można by święto 3 maja obchodzić w formie pielgrzymki drogą tajemnic radosnych. To dobry czas, początek nabożeństw majowych, uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, rocznica Konstytucji 3-go Maja - święto narodowe. Poprzez takie obchody, chcielibyśmy przejść z drugiego do trzeciego tysiąclecia i zostawić pamiątkę przyszłym pokoleniom. Pierwszy etap został już, zrobiony. Postawiono krzyże - naznaczono miejsce. Planujemy w tych miejscach, postawić twardy fundament. Na nim słupy zrobione z kamieni, które każda rodzina w parafii przyniesie. Krzyż będzie jakby znakiem wioski, a każdy kamień rodziny. Jeżeli to nam się uda, byłoby to takie nasze wspólne dzieło duchowe. W przyszłości może skłoni to kogoś do modlitwy i refleksji. Zasadniczą myślą, tego co zaczęliśmy robić, jest upamiętnienie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.
8 sierpnia.
Przesłuchuję taśmę z niedawną rozmową. Nie mogłem przy okazji nie zapytać o wydarzenie sprzed pięćdziesięciu jeden lat. Ksiądz Józef zna również tą historię. Niewiele da się powiedzieć pewnych rzeczy. Mnie jednak najbardziej interesuje milczenie gajowego i jego brata. Ujawniają się nowe szczegóły. Mieli podobno razem iść w tym dniu, to jest 16 lipca 1936 roku, na polowanie. Poszli razem, wrócili osobno. Jeden z nich postawił nawet później kapliczkę. Co prawda nie jest to związane bezpośrednio z tym wydarzeniem, ale ich ojciec złożył przyrzeczenie, że postawi kapliczkę. Przyrzeczenia nie dotrzymał i przekazał je synowi. Ten nie bardzo się kwapił do tego, Po tym jednak, co przeżył w lesie kapliczka stanęła. Stoi do dzisiaj. Dalej nie wiem dlaczego milczeli.
11 sierpnia.
Dzisiaj rozpoczęło, się we wsi Wilczyce triduum modlitewne, które jest przygotowaniem do święta patronalnego tutejszej kaplicy pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Wieczorem, w niewielkiej kaplicy spotykamy się na Eucharystii. Zapowiedź Pana Jezusa o "wydaniu w ręce ludzi" (Mt 17,22-27) wywołuje wśród Apostołów smutek, Nie rozumieli jeszcze zbawczego sensu cierpień i ofiary Jezusa. Druga część Ewangelii to epizod związany ze sprawą płacenia podatku. Tutaj chodzi o podatek świątynny, płacony lewitom. To symbol wiary i religijnej wierności. Staje się to okazją do wyrażenia przez Jezusa szacunku wobec świątyni, która jest domem Ojca oraz wypowiedzi o wolności chrześcijańskiej. W krótkim słowie ks. proboszcz zwraca uwagę na umiejętność zadawania pytań, gdy się czegoś nie wie oraz na powściągliwość, gdy chodzi o dobra materialne. Te dwie myśli zostały połączone z postacią św. Klary, której wspomnienie dzisiaj obchodzimy. Gdy wracam do domu, ciężka wilgotna mgła wypełnia całą kot
linę. Zapada zmrok. Ostatnie krowy schodzą z pastwisk.
12 sierpnia.
Drugi dzień przygotowania. "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci..." - to wezwanie z dzisiejszej Ewangelii (Mt 18,1-5.10.12-14) będzie nam towarzyszyć w pielgrzymce na górę Ćwilin. Gromadzimy się u podnóża góry. Jest trochę ludzi z wioski, turyści i młodzi ludzie spędzający tutaj wakacje. Oprócz księdza Józefa idzie z nami również ks. Jerzy, salwatorianin, misjonarz z Australii tutaj urodzony i jak mówi proboszcz, pierwszy owoc św. Maksymiliana. Ks. Jerzy będzie odprawiał na szczycie Mszę Świętą. Ale zanim to się stanie, będziemy rozważać pięć tajemnic radosnych różańca. Przy każdym krzyżu krótkie rozważanie i z różańcami w ręku ruszamy w drogę.
Tajemnica pierwsza - "Krzyż ustawiony na ścieżce nadaje tej drodze nowy sens. Sens wspinania się. Nie tylko pokonywania własnej słabości, lecz również ofiarowania tego trudu Panu Jezusowi."
Tajemnica druga - "Nasze czyny mają świadczyć o Bogu".
Tajemnica trzecia - ten krzyż jest wkopany w nurcie strumienia spływającego z góry. "Św. Augustyn nazywa Najświętszą Maryję Pannę - forma Dei - formą Bożą. Ludwik M. Grignon de Momtfort pisze: >Natomiast tych, co pojęli tajemnicę łaski, którą im przedstawiam (w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny) porównywam słusznie z odlewaczami, którzy znalazłszy piękną formę, Maryję, w której Jezus ukształtował się naturalnym i boskim sposobem, a nie ufając własnej zręczności, lecz jedynie doskonałości formy, rzucają się w Maryję i w Niej się zatapiają, by stać się wiernym odbiciem Jezusa Chrystusa.<"
Tajemnica czwarta - niedaleko już szczytu. "Ofiarujemy Panu Jezusowi całą przebytą drogę".
Tajemnica piąta - przed nami wspaniały widok ma okoliczne szczyty. Za chwilę odbędzie się Eucharystia. Stojąc na szczycie wpatrujemy się we wspaniałą panoramę i nieco zmęczeni ofiarujemy trud i swoje intencje Panu Jezusowi. Wspólna Eucharystia to trudne do opisania zdarzenie. Zjednoczeni w zamkniętym uściskami rąk kręgu odmawiamy modlitwę "Ojcze nasz" wpatrując się w daleki horyzont, za którym w dobrą pogodę widać Tatry. Osobno już schodzimy drogą na której tak niedawno odgłos stawianych kroków mieszał się z odmawianym "Zdrowaś Maryjo..."
13 sierpnia.
Dzień spędzony na pakowaniu i koniecznych porządkach. W wolnym czasie przesłuchuję taśmę. "Kult Matki Bożej Szkaplerznej był, jest i mam nadzieję będzie żywy - mówi ks. proboszcz. W Dobrej są księgi Bractwa Szkaplerznego. W dzień Pierwszej Komunii Świętej dzieci przyjmują Medalik Szkaplerzny i poświęcają się Matce Bożej. W naszym Kościele staramy się połączyć noszenie Szkaplerza Świętego z kultem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Szkaplerz jako znak nieustannej pomocy Maryi. Proboszcz z Dobrej stara się ożywić działalność Bractw Szkaplerznych i zwyczaj ofiarowania się Maryi. I chyba mu się to uda, "Wieczorna Eucharystia w trzecim dniu przygotowania. Jutro odpust w kaplicy w Wilczycach. Rano musimy już wyjechać.
14 sierpnia.
Rano. Dźwigamy ciężkie plecaki na przystanek. Patrzę na Ćwilin. Cała Góra jest pokryta lasem, Sam szczyt to rozległe łąki. Przychodzi mi na myśl fragment Psalmu 19:
"Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy wiadomość przekazuje.
Nie są to słowa, ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano."
Tak może śpiewać ktoś, kto w dźwięku ciszy słyszy oddech Boga.
15 sierpnia.
Już w Katowicach. Dzisiaj uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ojciec Święty Jan Paweł II pisze: "Najświętszą Maryję Pannę, obecną poprzez całą fazę przygotowawczą, w pierwszym roku będziemy kontemplować w tajemnicy Jej Boskiego Macierzyństwa, To w Jej łonie Słowo stało się ciałem. Potwierdzenie centralnej pozycji Chrystusa nie może być odłączone od uznania roli, jaką spełniła Jego Najświętsza Matka. Jej kult, jeśli jest właściwie rozumiany, nie może niczego ująć godności i skuteczności działania Chrystusa, jedynego Pośrednika, Maryja bowiem zawsze wskazuje na swego Bożego Syna i staje się dla wszystkich wierzących wzorem wiary autentycznie przeżytej. Rozmyślając o Niej zbożnie i przypatrując się Jej w świetle Słowa, które stało się człowiekiem, Kościół ze czcią głębiej wnika w najwyższą tajemnicę Wcielenia i coraz bardziej upodabnia się do swego Oblubieńca". Tertio millennio adveniente, 43.
Wiesław Gdowicz
Jan Paweł II "Tertio millennio adveniente"
Kiedy droga otwiera się przed nami, trzeba nią iść.
Kiedy dano nam księgę, trzeba ją czytać.
Kiedy mówi do nas przyjaciel, trzeba go słuchać.
Bóg stale wychodzi nam na spotkanie
jako droga, jako księga, jako przyjaciel.
Droga wiodąca do Niego to - natura, całe dzieło stworzenia.
Księga mówiąca o Nim - to Pismo Święte.
Przyjaciel, który nam się zwierza i daje nam swe serce,
to sam Bóg.
Nie znajdziecie Boga sposobem pająka,
który sam z siebie wysnuwa swą przędzę.
Nie znajdziecie Boga sposobem mrówki,
która gromadzi skrzętnie wszystko,
co tylko znajdzie na swej drodze szybko i zachłannie.
Znajdziecie Boga sposobem pszczoły,
która zbiera z kwiatów najlepszy, najsłodszy nektar.
Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry, jak słodki jest Pan (Ps 33,9).
Ks. Mieczysław Bednarz SI
Jurków - miejscowość położona w środku Beskidu Wyspowego, 12 km od Mszany Dolnej, dwadzieścia parę od Limanowej, województwo nowosądeckie. Leży przy ujściu potoku Jurkówka do Łososiny między szczytami Ćwilina, Łopienia i Mogielicy. Najstarsze zapisy o miejscowości pochodzą z roku 1361 (posiadłość magnacka Lubomierskich, Małachowskich i Wodzickich). Parafia powstała w roku 1912 po odłączeniu się od macierzystej parafii Dobra. Obejmuje cztery wioski: Jurków, Wilczyce, Chyszówki i Półrzeczki. W roku 1913 zbudowano kościół pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Według starej tradycji mieli w XV wieku przybyć w te strony pasterze wołoskoruscy, którzy przynieśli ikonę Przemienienia Pańskiego. Legenda wspomina, że pierwotnie obraz znajdował się w kapliczce przy drodze w Jurkowie. W wyniku powodzi obraz został przeniesiony przez wodę i odnaleziony w Dobrej. Parafianie w Dobrej uznali, że taka jest wola Boga i zatrzymali obraz, a do Jurkowa przywieźli kopię.
Początek maja.
Wiosna tutaj później się zaczyna. Brak liści odsłania to, co ukryte w pełni lata. Z pobliskiego jazu dochodzi dźwięczny głos śpiewających dzieci. Przy maleńkiej kapliczce śpiewają Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Zasłyszana rozmowa na przystanku: "Wybieracie się jutro na Ćwilin. - A co tam będzie? - Nie słyszeliście, idziemy z krzyżami w pielgrzymce. - Z jakimi krzyżami? - Będziemy po drodze je wkopywać i różaniec odmawiać. To przecież w kościele mówili !? - Jakoś nie słyszałam"
Jutro jest 3 maja, dzisiaj muszę już wyjechać. Nie pójdę z nimi na pielgrzymkę.
Połowa lipca.
Gosia i Kasia Rapacz: "Dowiedziałyśmy się o tej uroczystości od księdza na religii, w kościele też mówili. To było w sobotę, piękna pogoda była wtedy. Spotkaliśmy się wszyscy przy kapliczce, wie Pan tej koło drogi. Było dużo ludzi ze wszystkich wiosek. Na początku szedł ministrant z krzyżem, za nim inni ministranci, księża i my. Krzyże, które mieliśmy wkopywać, nieśli ministranci z poszczególnych wiosek. Wkopywaliśmy krzyż i rozważaliśmy jedną tajemnicę różańca. Śpiewaliśmy "Chwalcie łąki umajone" i "Po górach, dolinach". Na samej górze była Msza Święta.
16 lipca.
Jak to było z tym pęknięciem góry? Kiedy to było?
Jan Rapacz, dziadek Gosi i Kasi: "To było, pamiętam dobrze, tak jakby dziś też 16 lipca. Matki Bożej Szkaplerznej. Odpust był w Dobrej. Słyszałem okropny huk i pamiętam straszną ulewę. Wtedy nie bardzo rozumiałem co się stało Z biegiem lat, jak ludzie opowiadali, można było zrozumieć. To był rok 1936. Widziałem to miejsce. Głęboka szczelina. Jak rzucaliśmy kamienie, nie słychać było, żeby dotykały dna. Na dole otwarło się źródło".
Gospodarz: wracający z pola: "Tam to było cliwo (bojno) chodzić. Pasałem na Ćwilinie owce i gdy schodziło się, trzeba było uważać, by nie powpadały Ludzie mówili, że gajowy z Jurkowa ze swoim bratem tam wtedy byli. To znaczy w ten dzień, gdy góra pękła. Ale oni, gdy wrócili nie chcieli nic mówić."
- Gdzie mieszkają? - "E, oni już dawno pomarli, do końca życia nie powiedzieli nic."
Pod koniec lipca.
Ćwilin jest górą na wodzie. Na samym szczycie są co najmniej trzy źródła. 16 lipca 1936 roku w święto Matki Bożej Szkaplerznej w niedalekiej od tego miejsca wsi Dobra odbywał się odpust w kościele pod takim właśnie wezwaniem. Mieszkańcy Wilczyc i okolicznych wiosek, by dojść do Dobrej przechodzą drogą obok Ćwilina. Około godziny jedenastej, jak mówią pamiętający to wydarzenie, dało się słyszeć ogromny huk. Niektórzy mówią o pęknięciu góry, usunięciu się zbocza czy głębokiej rozpadlinie. Olbrzymia ulewa prawdopodobnie powiększyła zniszczenia. Droga, którą szli do Dobrej pielgrzymi na odpust przestała istnieć, tak, że wracali polami. Ci, którzy byli później oglądać to miejsce, widzieli drzewa do góry korzeniami tkwiące w rozpadlinie. Tyle udało mi się ustalić.
Początek sierpnia.
Jestem umówiony na rozmowę z księdzem proboszczem w Jurkowie.
6 sierpnia święto Przemienienia Pańskiego.
Ksiądz proboszcz Józef Puchała lubi góry, a szczególnie upodobał sobie Ćwilin. Od trzydziestu sześciu lat jest tutaj pasterzem. Góry sprzyjają modlitwie i jakoś przybliżają do Boga. Często przecież wydarzenia zbawcze opisane na kartach Pisma Świętego rozgrywają się na górze. Począwszy od góry Bożych przykazań - Syjon , a skończywszy na górze Kalwarii. Górę Kalwarii zbyt często, jak sądzi ks. Józef, łączymy tylko z cierpieniem. A przecież, to na tej Górze dokonało się największe zwycięstwo. Jezus Chrystus Boską mocą zwyciężył śmierć. Powinniśmy uczyć się czytać nie tylko piękna gór, lecz również mieć na uwadze ową moc, która na Kalwarii się objawiła. Góra Ćwilin jest nie tylko ulubionym miejscem ks. Józefa, tutaj również zapisana jest pamięć ludzi walczących w oddziałach partyzanckich. To oni postawili na szczycie kapliczkę jako znak powierzenia swego życia Bogu. Tu również od pewnego czasu przeżywają radość wspólnej Eucharystii młodzi chłopcy z rekolekcji ministranckich (Jurków jest jednym z czterech w diecezji tarnowskiej, miejsc, w którym odbywają się takie rekolekcje). Nic też dziwnego, że myśl o przygotowaniu do obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 krążyła wokół góry Ćwilin. Początkowo myślano postawić na szczycie krzyż. Dawny krzyż tam stojący został przez przyrodę zniszczony. Lepszym jednak pomysłem okazało się postawienie krzyży na jednej z dróg prowadzących na szczyt. To jakby wielkie paciorki tajemnic radosnych różańca świętego. Każda wioska wykonywała jeden krzyż. Cztery wioski - cztery krzyże. Piąty, oraz planowany ołtarz, już na szczycie, będzie wspólnym dziełem. W ten sposób parafia kładzie jakby wielki różaniec na zboczu góry, od podnóża aż po sam szczyt. Gdyby ten pomysł się przyjął - mówi ks. Józef - to można by święto 3 maja obchodzić w formie pielgrzymki drogą tajemnic radosnych. To dobry czas, początek nabożeństw majowych, uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, rocznica Konstytucji 3-go Maja - święto narodowe. Poprzez takie obchody, chcielibyśmy przejść z drugiego do trzeciego tysiąclecia i zostawić pamiątkę przyszłym pokoleniom. Pierwszy etap został już, zrobiony. Postawiono krzyże - naznaczono miejsce. Planujemy w tych miejscach, postawić twardy fundament. Na nim słupy zrobione z kamieni, które każda rodzina w parafii przyniesie. Krzyż będzie jakby znakiem wioski, a każdy kamień rodziny. Jeżeli to nam się uda, byłoby to takie nasze wspólne dzieło duchowe. W przyszłości może skłoni to kogoś do modlitwy i refleksji. Zasadniczą myślą, tego co zaczęliśmy robić, jest upamiętnienie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000.
8 sierpnia.
Przesłuchuję taśmę z niedawną rozmową. Nie mogłem przy okazji nie zapytać o wydarzenie sprzed pięćdziesięciu jeden lat. Ksiądz Józef zna również tą historię. Niewiele da się powiedzieć pewnych rzeczy. Mnie jednak najbardziej interesuje milczenie gajowego i jego brata. Ujawniają się nowe szczegóły. Mieli podobno razem iść w tym dniu, to jest 16 lipca 1936 roku, na polowanie. Poszli razem, wrócili osobno. Jeden z nich postawił nawet później kapliczkę. Co prawda nie jest to związane bezpośrednio z tym wydarzeniem, ale ich ojciec złożył przyrzeczenie, że postawi kapliczkę. Przyrzeczenia nie dotrzymał i przekazał je synowi. Ten nie bardzo się kwapił do tego, Po tym jednak, co przeżył w lesie kapliczka stanęła. Stoi do dzisiaj. Dalej nie wiem dlaczego milczeli.
11 sierpnia.
Dzisiaj rozpoczęło, się we wsi Wilczyce triduum modlitewne, które jest przygotowaniem do święta patronalnego tutejszej kaplicy pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego. Wieczorem, w niewielkiej kaplicy spotykamy się na Eucharystii. Zapowiedź Pana Jezusa o "wydaniu w ręce ludzi" (Mt 17,22-27) wywołuje wśród Apostołów smutek, Nie rozumieli jeszcze zbawczego sensu cierpień i ofiary Jezusa. Druga część Ewangelii to epizod związany ze sprawą płacenia podatku. Tutaj chodzi o podatek świątynny, płacony lewitom. To symbol wiary i religijnej wierności. Staje się to okazją do wyrażenia przez Jezusa szacunku wobec świątyni, która jest domem Ojca oraz wypowiedzi o wolności chrześcijańskiej. W krótkim słowie ks. proboszcz zwraca uwagę na umiejętność zadawania pytań, gdy się czegoś nie wie oraz na powściągliwość, gdy chodzi o dobra materialne. Te dwie myśli zostały połączone z postacią św. Klary, której wspomnienie dzisiaj obchodzimy. Gdy wracam do domu, ciężka wilgotna mgła wypełnia całą kot
linę. Zapada zmrok. Ostatnie krowy schodzą z pastwisk.
12 sierpnia.
Drugi dzień przygotowania. "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci..." - to wezwanie z dzisiejszej Ewangelii (Mt 18,1-5.10.12-14) będzie nam towarzyszyć w pielgrzymce na górę Ćwilin. Gromadzimy się u podnóża góry. Jest trochę ludzi z wioski, turyści i młodzi ludzie spędzający tutaj wakacje. Oprócz księdza Józefa idzie z nami również ks. Jerzy, salwatorianin, misjonarz z Australii tutaj urodzony i jak mówi proboszcz, pierwszy owoc św. Maksymiliana. Ks. Jerzy będzie odprawiał na szczycie Mszę Świętą. Ale zanim to się stanie, będziemy rozważać pięć tajemnic radosnych różańca. Przy każdym krzyżu krótkie rozważanie i z różańcami w ręku ruszamy w drogę.
Tajemnica pierwsza - "Krzyż ustawiony na ścieżce nadaje tej drodze nowy sens. Sens wspinania się. Nie tylko pokonywania własnej słabości, lecz również ofiarowania tego trudu Panu Jezusowi."
Tajemnica druga - "Nasze czyny mają świadczyć o Bogu".
Tajemnica trzecia - ten krzyż jest wkopany w nurcie strumienia spływającego z góry. "Św. Augustyn nazywa Najświętszą Maryję Pannę - forma Dei - formą Bożą. Ludwik M. Grignon de Momtfort pisze: >Natomiast tych, co pojęli tajemnicę łaski, którą im przedstawiam (w Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny) porównywam słusznie z odlewaczami, którzy znalazłszy piękną formę, Maryję, w której Jezus ukształtował się naturalnym i boskim sposobem, a nie ufając własnej zręczności, lecz jedynie doskonałości formy, rzucają się w Maryję i w Niej się zatapiają, by stać się wiernym odbiciem Jezusa Chrystusa.<"
Tajemnica czwarta - niedaleko już szczytu. "Ofiarujemy Panu Jezusowi całą przebytą drogę".
Tajemnica piąta - przed nami wspaniały widok ma okoliczne szczyty. Za chwilę odbędzie się Eucharystia. Stojąc na szczycie wpatrujemy się we wspaniałą panoramę i nieco zmęczeni ofiarujemy trud i swoje intencje Panu Jezusowi. Wspólna Eucharystia to trudne do opisania zdarzenie. Zjednoczeni w zamkniętym uściskami rąk kręgu odmawiamy modlitwę "Ojcze nasz" wpatrując się w daleki horyzont, za którym w dobrą pogodę widać Tatry. Osobno już schodzimy drogą na której tak niedawno odgłos stawianych kroków mieszał się z odmawianym "Zdrowaś Maryjo..."
13 sierpnia.
Dzień spędzony na pakowaniu i koniecznych porządkach. W wolnym czasie przesłuchuję taśmę. "Kult Matki Bożej Szkaplerznej był, jest i mam nadzieję będzie żywy - mówi ks. proboszcz. W Dobrej są księgi Bractwa Szkaplerznego. W dzień Pierwszej Komunii Świętej dzieci przyjmują Medalik Szkaplerzny i poświęcają się Matce Bożej. W naszym Kościele staramy się połączyć noszenie Szkaplerza Świętego z kultem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Szkaplerz jako znak nieustannej pomocy Maryi. Proboszcz z Dobrej stara się ożywić działalność Bractw Szkaplerznych i zwyczaj ofiarowania się Maryi. I chyba mu się to uda, "Wieczorna Eucharystia w trzecim dniu przygotowania. Jutro odpust w kaplicy w Wilczycach. Rano musimy już wyjechać.
14 sierpnia.
Rano. Dźwigamy ciężkie plecaki na przystanek. Patrzę na Ćwilin. Cała Góra jest pokryta lasem, Sam szczyt to rozległe łąki. Przychodzi mi na myśl fragment Psalmu 19:
"Niebiosa głoszą chwałę Boga,
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi,
noc nocy wiadomość przekazuje.
Nie są to słowa, ani nie jest to mowa,
których by dźwięku nie usłyszano."
Tak może śpiewać ktoś, kto w dźwięku ciszy słyszy oddech Boga.
15 sierpnia.
Już w Katowicach. Dzisiaj uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ojciec Święty Jan Paweł II pisze: "Najświętszą Maryję Pannę, obecną poprzez całą fazę przygotowawczą, w pierwszym roku będziemy kontemplować w tajemnicy Jej Boskiego Macierzyństwa, To w Jej łonie Słowo stało się ciałem. Potwierdzenie centralnej pozycji Chrystusa nie może być odłączone od uznania roli, jaką spełniła Jego Najświętsza Matka. Jej kult, jeśli jest właściwie rozumiany, nie może niczego ująć godności i skuteczności działania Chrystusa, jedynego Pośrednika, Maryja bowiem zawsze wskazuje na swego Bożego Syna i staje się dla wszystkich wierzących wzorem wiary autentycznie przeżytej. Rozmyślając o Niej zbożnie i przypatrując się Jej w świetle Słowa, które stało się człowiekiem, Kościół ze czcią głębiej wnika w najwyższą tajemnicę Wcielenia i coraz bardziej upodabnia się do swego Oblubieńca". Tertio millennio adveniente, 43.
Wiesław Gdowicz
DROGA I BŁĘDNE ŚCIEŻKI
Starożytny Semita był nomadą. Nic też dziwnego, że droga, ścieżka, szlak górski odgrywały w jego życiu ważną rolę. Jest też rzeczą normalną, że posługiwał się on tymi terminami w sprawach religijno-moralnych. Zwyczaj takiego użycia tych terminów zachował się w języku hebrajskim. Abraham ruszył w drogę na polecenie Boże. Właśnie wtedy rozpoczęła się dlań wielka przygoda, podczas której sprawą najważniejszą było odnajdować drogi Boże i kroczyć nimi. Są to drogi dziwne: "Drogi moje nie są waszymi drogami" - mówi Pan w Księdze Izajasza. Prowadzą one jednak do rzeczy niezwykłych.
Szczególnym tego przykładem jest wyjście z Egiptu. Naród zrozumiał wtedy, co to znaczy "chodzić z Bogiem" i wejść z Nim w przymierze. Bóg sam stanął na czele, ażeby wytyczać drogę. Dotarłszy do Ziemi Obiecanej, Izrael był nie mniej zobowiązany "chodzić nadal drogami Pana" (Ps 128,1) Znajomość tych dróg jest jego wielkim przywilejem. W rzeczywistości bowiem Bóg objawił swojemu ludowi "całą drogę poznania": "Mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki" (Księga Barucha). Trzeba więc "chodzić w Prawie Pańskim" (Ps 119,1) , aby utrzymać się w przymierzu z Nim i przybliżyć do światłości, pokoju i życia. Prawo jest prawdziwą drogą człowieka, ponieważ jest drogą Bożą.
Nieposłuszeństwo jest dewiacją prowadzącą do katastrofy. Ostatnią sankcją za tego rodzaju zbaczania z drogi będzie wygnanie, droga prowadząca w odwrotną stronę niż wyjście z Egiptu.
Jan Chrzciciel wołając: "Przygotujcie drogę Panu" zapowiada nowy eksodus. Ów nowy eksodus to era mesjańska, wędrówka prowadząca tym razem do odpoczynku Bożego. Przewodnikiem, towarzyszem podróży i opiekunem podróżujących jest tym razem Jezus, drugi Mojżesz. Przemienienie, stanowiąc przedsmak Królestwa niebieskiego, oświetla na chwilę tę drogę, ale zapowiedź męki przypomina, że najprzód trzeba przejść przez Kalwarię. Wejście do chwały nie może się dokonać inaczej, jak tylko na drodze krzyża. Poprzez swoje ciało otworzył nam Jezus drogę nową, prowadzącą do życia. W Dziejach Apostolskich nowopowstałe chrześcijaństwo nazywa się "drogą". I rzeczywiście chrześcijanie mieli świadomość znalezienia prawdziwej drogi, nie znanej dotychczas, a nie będącej już teraz jakimś prawem, lecz osobą, Jezusem Chrystusem.
To w Nim mamy chodzić, trzymając się drogi miłości, bo wszyscy mają w tym samym Duchu wspólny dostęp do Ojca.
W epoce judaizmu nauka o dwu drogach streszcza całe postępowanie moralne ludzi. Są dwa sposoby postępowania, dwie drogi: dobra i zła, Droga cnoty, prosta lub doskonała polega na praktykowaniu sprawiedliwości, na wierności prawdzie i na szukaniu pokoju. Pisma mądrościowe mówią, że jest to droga życia. Zapewnia ona życiu długotrwałość i dobrobyt. Zła wyboista droga to ta, którą kroczą głupcy, grzesznicy i przewrotni. Droga ta prowadzi do zguby i zatracenia. Człowiek ma całkowitą swobodę wyboru jednej ż tych dróg i za swój wybór ponosi pełną odpowiedzialność. Ewangelia podkreśla zarówno wąskość drogi, która prowadzi do życia, jak i niewielką liczbę tych, co wybierają tę drogę.
We fragmencie Modlitwy Roku Jubileuszowego prosimy Pana Jezusa, aby pociągnął ku Sobie nasze serca i pomógł nam porzucić błędne ścieżki, byśmy mogli podążać Jego śladami drogą wiodącą ku życiu.
Poprosiłem kilka osób, by odpowiedziały na pytanie: "Jak rozumiesz pojęcie - błędne ścieżki?".
A oto odpowiedzi:
Krystyna, fizyk: To forma przenośni, która określa, że ktoś się zagubił,
Szczepan, ksiądz: Człowiek robi coś wbrew dobru, wbrew sumieniu, wbrew drugiemu człowiekowi, a jako wierzący wbrew Bogu. W sensie biblijnym błędne ścieżki to droga, która nie jest drogą Bożą. Błąd zakłada powiązanie z moralnością, z etyką, z duchem, Każdy człowiek czuje dobro obiektywne i ma tego świadomość i gdy mówi, że idzie po błędnej ścieżce to znaczy, że ma wyczucie dobra i zła. Co wcale nie znaczy, że chce z niej zejść. Co wcale nie oznacza, że chce się zmienić. To może być spowodowane tym, że albo nie uważa obiektywnie, że w jego przypadku jest to aż takie zło i wtedy sądzi, że jakaś nauka czy prawo może być słuszne, ale uważa, że jego to nie dotyczy - albo uważa, że idąc tą drogą nikogo aż tak nie krzywdzi. Może również stosować etykę selektywną - wybiera to co dla niego jest wygodne, bo wewnętrznie uważa, że należy mu się dyspensa, Tak rozumiem to pojęcie po jedenastu latach praktyki konfesjonału,
Rysia, animatorka Ruchu Światło-Życie
Kojarzy mi się ze ścieżkami grzechu.
Agnieszka, studentka
To jakaś zła droga. My często nie zastanawiamy się czy robimy źle czy dobrze. Dopiero gdy wejdziemy na błędną ścieżkę, wtedy zauważamy, że jesteśmy na niej.
Andrzej, historyk sztuki
Ogólnie to pojęcie kojarzy mi się z błądzeniem po drogach, które nie prowadzą do celu. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to błądzenie w sensie fizycznym, gubimy drogę, chcemy gdzieś dojść i zgubiliśmy się - w lesie, czy w górach, a drugie to błądzenie w sensie moralnym, gdy zeszliśmy z drogi wyznaczonej przez Boga i błąkamy się. Tak obrazowo, gdybym zamknął oczy, to widzę grę dziecięcą, gdzie na planszy jest mnóstwo rożnych ścieżek i trudno znaleźć w tym labiryncie wyjście.
Kasia, animatorka Ruchu Światło-Życie
Wydaje mi się, że błędne ścieżki w naszym życiu nie są świadome. Nikt nie chce błądzić, Rzadko kiedy człowiek świadomie zbacza z trasy. Spotkałam się z wieloma ludźmi, którzy gdy widzieli, że prosta droga jest lepsza, świadomie ją wybierali. Wybierali drogę do Chrystusa. I dlatego myślę, że błędne ścieżki nie są świadome. Nikt świadomie nie będzie chodził bez Jezusa.
Agnieszka, uczestnik Ruchu Światło-Życie
Nikt, kto pragnie Jezusa nie wybierze błędnej drogi. Chociaż zdarza się, że błędna ścieżka może kogoś łudzić, zachwycić. I on pójdzie, bo wydaje mu się, że będzie to coś niesamowitego. Dopiero na jakimś etapie widzi, że jest zupełnie inaczej.
Andrzej, artysta malarz
Ścieżki, które nie prowadzą do celu, który spodziewamy się osiągnąć. Myślę, że czasem, w niektórych sprawach błądzenie i chodzenie błędnymi ścieżkami nie jest szkodliwe. Może być pożyteczne. Można rozumieć "błędne ścieżki" jako rodzaj eksperymentu, jakiegoś poszukiwania. To jakoś oddala nas od celu, ale może się pojawić jakiś inny cel, którego istnienia nie przeczuwaliśmy i może być wart osiągnięcia. Odnoszę to raczej do dziedziny twórczości, bo w innych dziedzinach, na przykład w moralności, etyce, postępowaniu społecznym, wobec drugiego człowieka, raczej trzeba chodzić ścieżkami pewnymi, nie błędnymi.
Andrzej, Nadzwyczajny Szafarz Eucharystii
Szukanie szczęścia poza Jezusem.
Halina, artysta malarz
Dla mnie to pojęcie jest czymś naturalnym, oczywistym i prawidłowym, istniejącym w moim życiu. Cały czas błądzę i dlatego ten termin jest czymś oczywistym. Błądzę i powracam. Jest to jakaś prawidłowość w moim życiu. Gdy chodzi o moją pracę twórczą, malowanie obrazów, to mając już spory bagaż doświadczeń w tej dziedzinie, cały czas, aby osiągnąć efekt o jaki mi chodzi, muszę powracać, błądzić. Zdałam sobie z tego sprawę po pewnym czasie, analizując na czym to wszystko polega. I teraz wiem, że to jest prawidłowość. Ciągle jestem narażona na błądzenie. I tak musi być.
Grzegorz, ksiądz
To jest pojęcie uzmysławiające mi człowieka wędrującego, pielgrzyma, który ku czemuś zmierza. Człowiek zawsze musi ku czemuś podążać. I musi zawsze wybierać między dwoma przeciwnymi kierunkami. Ojciec Święty używa pojęcia "opcja fundamentalna", którą człowiek wybiera sobie w życiu i do tego dostosowuje wszystkie życiowe wybory. By poruszać się po nieznanym terenie potrzebna jest mapa. I nawet wtedy, gdy skręci się w niewłaściwą drogę, to przy pomocy mapy można odnaleźć właściwy kierunek. Myślę, że pojęcie "błędne ścieżki" to jest wędrowanie bez mapy. I tutaj właśnie jest sprawa wyboru. Co prawda człowiek może wybierać pomiędzy dobrem i złem, i staje po stronie tego swojego wyboru, to jednak właściwym wyborem jest dobro. Prawdziwie rozumiana wolność to nie jest wybór pomiędzy dobrem i złem, lecz świadomy wybór dobra. Jeżeli człowiek decyduje inaczej, to wchodzi na błędne ścieżki. Nie idzie drogą ofiarowanej przez Pana Boga wolności, tylko wybiera egoizm, zapatrzenie się w siebie, nie liczenie się z planem, który daje nam Pan Bóg.
Wiesław Gdowicz
Szczególnym tego przykładem jest wyjście z Egiptu. Naród zrozumiał wtedy, co to znaczy "chodzić z Bogiem" i wejść z Nim w przymierze. Bóg sam stanął na czele, ażeby wytyczać drogę. Dotarłszy do Ziemi Obiecanej, Izrael był nie mniej zobowiązany "chodzić nadal drogami Pana" (Ps 128,1) Znajomość tych dróg jest jego wielkim przywilejem. W rzeczywistości bowiem Bóg objawił swojemu ludowi "całą drogę poznania": "Mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki" (Księga Barucha). Trzeba więc "chodzić w Prawie Pańskim" (Ps 119,1) , aby utrzymać się w przymierzu z Nim i przybliżyć do światłości, pokoju i życia. Prawo jest prawdziwą drogą człowieka, ponieważ jest drogą Bożą.
Nieposłuszeństwo jest dewiacją prowadzącą do katastrofy. Ostatnią sankcją za tego rodzaju zbaczania z drogi będzie wygnanie, droga prowadząca w odwrotną stronę niż wyjście z Egiptu.
Jan Chrzciciel wołając: "Przygotujcie drogę Panu" zapowiada nowy eksodus. Ów nowy eksodus to era mesjańska, wędrówka prowadząca tym razem do odpoczynku Bożego. Przewodnikiem, towarzyszem podróży i opiekunem podróżujących jest tym razem Jezus, drugi Mojżesz. Przemienienie, stanowiąc przedsmak Królestwa niebieskiego, oświetla na chwilę tę drogę, ale zapowiedź męki przypomina, że najprzód trzeba przejść przez Kalwarię. Wejście do chwały nie może się dokonać inaczej, jak tylko na drodze krzyża. Poprzez swoje ciało otworzył nam Jezus drogę nową, prowadzącą do życia. W Dziejach Apostolskich nowopowstałe chrześcijaństwo nazywa się "drogą". I rzeczywiście chrześcijanie mieli świadomość znalezienia prawdziwej drogi, nie znanej dotychczas, a nie będącej już teraz jakimś prawem, lecz osobą, Jezusem Chrystusem.
To w Nim mamy chodzić, trzymając się drogi miłości, bo wszyscy mają w tym samym Duchu wspólny dostęp do Ojca.
W epoce judaizmu nauka o dwu drogach streszcza całe postępowanie moralne ludzi. Są dwa sposoby postępowania, dwie drogi: dobra i zła, Droga cnoty, prosta lub doskonała polega na praktykowaniu sprawiedliwości, na wierności prawdzie i na szukaniu pokoju. Pisma mądrościowe mówią, że jest to droga życia. Zapewnia ona życiu długotrwałość i dobrobyt. Zła wyboista droga to ta, którą kroczą głupcy, grzesznicy i przewrotni. Droga ta prowadzi do zguby i zatracenia. Człowiek ma całkowitą swobodę wyboru jednej ż tych dróg i za swój wybór ponosi pełną odpowiedzialność. Ewangelia podkreśla zarówno wąskość drogi, która prowadzi do życia, jak i niewielką liczbę tych, co wybierają tę drogę.
We fragmencie Modlitwy Roku Jubileuszowego prosimy Pana Jezusa, aby pociągnął ku Sobie nasze serca i pomógł nam porzucić błędne ścieżki, byśmy mogli podążać Jego śladami drogą wiodącą ku życiu.
Poprosiłem kilka osób, by odpowiedziały na pytanie: "Jak rozumiesz pojęcie - błędne ścieżki?".
A oto odpowiedzi:
Krystyna, fizyk: To forma przenośni, która określa, że ktoś się zagubił,
Szczepan, ksiądz: Człowiek robi coś wbrew dobru, wbrew sumieniu, wbrew drugiemu człowiekowi, a jako wierzący wbrew Bogu. W sensie biblijnym błędne ścieżki to droga, która nie jest drogą Bożą. Błąd zakłada powiązanie z moralnością, z etyką, z duchem, Każdy człowiek czuje dobro obiektywne i ma tego świadomość i gdy mówi, że idzie po błędnej ścieżce to znaczy, że ma wyczucie dobra i zła. Co wcale nie znaczy, że chce z niej zejść. Co wcale nie oznacza, że chce się zmienić. To może być spowodowane tym, że albo nie uważa obiektywnie, że w jego przypadku jest to aż takie zło i wtedy sądzi, że jakaś nauka czy prawo może być słuszne, ale uważa, że jego to nie dotyczy - albo uważa, że idąc tą drogą nikogo aż tak nie krzywdzi. Może również stosować etykę selektywną - wybiera to co dla niego jest wygodne, bo wewnętrznie uważa, że należy mu się dyspensa, Tak rozumiem to pojęcie po jedenastu latach praktyki konfesjonału,
Rysia, animatorka Ruchu Światło-Życie
Kojarzy mi się ze ścieżkami grzechu.
Agnieszka, studentka
To jakaś zła droga. My często nie zastanawiamy się czy robimy źle czy dobrze. Dopiero gdy wejdziemy na błędną ścieżkę, wtedy zauważamy, że jesteśmy na niej.
Andrzej, historyk sztuki
Ogólnie to pojęcie kojarzy mi się z błądzeniem po drogach, które nie prowadzą do celu. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to błądzenie w sensie fizycznym, gubimy drogę, chcemy gdzieś dojść i zgubiliśmy się - w lesie, czy w górach, a drugie to błądzenie w sensie moralnym, gdy zeszliśmy z drogi wyznaczonej przez Boga i błąkamy się. Tak obrazowo, gdybym zamknął oczy, to widzę grę dziecięcą, gdzie na planszy jest mnóstwo rożnych ścieżek i trudno znaleźć w tym labiryncie wyjście.
Kasia, animatorka Ruchu Światło-Życie
Wydaje mi się, że błędne ścieżki w naszym życiu nie są świadome. Nikt nie chce błądzić, Rzadko kiedy człowiek świadomie zbacza z trasy. Spotkałam się z wieloma ludźmi, którzy gdy widzieli, że prosta droga jest lepsza, świadomie ją wybierali. Wybierali drogę do Chrystusa. I dlatego myślę, że błędne ścieżki nie są świadome. Nikt świadomie nie będzie chodził bez Jezusa.
Agnieszka, uczestnik Ruchu Światło-Życie
Nikt, kto pragnie Jezusa nie wybierze błędnej drogi. Chociaż zdarza się, że błędna ścieżka może kogoś łudzić, zachwycić. I on pójdzie, bo wydaje mu się, że będzie to coś niesamowitego. Dopiero na jakimś etapie widzi, że jest zupełnie inaczej.
Andrzej, artysta malarz
Ścieżki, które nie prowadzą do celu, który spodziewamy się osiągnąć. Myślę, że czasem, w niektórych sprawach błądzenie i chodzenie błędnymi ścieżkami nie jest szkodliwe. Może być pożyteczne. Można rozumieć "błędne ścieżki" jako rodzaj eksperymentu, jakiegoś poszukiwania. To jakoś oddala nas od celu, ale może się pojawić jakiś inny cel, którego istnienia nie przeczuwaliśmy i może być wart osiągnięcia. Odnoszę to raczej do dziedziny twórczości, bo w innych dziedzinach, na przykład w moralności, etyce, postępowaniu społecznym, wobec drugiego człowieka, raczej trzeba chodzić ścieżkami pewnymi, nie błędnymi.
Andrzej, Nadzwyczajny Szafarz Eucharystii
Szukanie szczęścia poza Jezusem.
Halina, artysta malarz
Dla mnie to pojęcie jest czymś naturalnym, oczywistym i prawidłowym, istniejącym w moim życiu. Cały czas błądzę i dlatego ten termin jest czymś oczywistym. Błądzę i powracam. Jest to jakaś prawidłowość w moim życiu. Gdy chodzi o moją pracę twórczą, malowanie obrazów, to mając już spory bagaż doświadczeń w tej dziedzinie, cały czas, aby osiągnąć efekt o jaki mi chodzi, muszę powracać, błądzić. Zdałam sobie z tego sprawę po pewnym czasie, analizując na czym to wszystko polega. I teraz wiem, że to jest prawidłowość. Ciągle jestem narażona na błądzenie. I tak musi być.
Grzegorz, ksiądz
To jest pojęcie uzmysławiające mi człowieka wędrującego, pielgrzyma, który ku czemuś zmierza. Człowiek zawsze musi ku czemuś podążać. I musi zawsze wybierać między dwoma przeciwnymi kierunkami. Ojciec Święty używa pojęcia "opcja fundamentalna", którą człowiek wybiera sobie w życiu i do tego dostosowuje wszystkie życiowe wybory. By poruszać się po nieznanym terenie potrzebna jest mapa. I nawet wtedy, gdy skręci się w niewłaściwą drogę, to przy pomocy mapy można odnaleźć właściwy kierunek. Myślę, że pojęcie "błędne ścieżki" to jest wędrowanie bez mapy. I tutaj właśnie jest sprawa wyboru. Co prawda człowiek może wybierać pomiędzy dobrem i złem, i staje po stronie tego swojego wyboru, to jednak właściwym wyborem jest dobro. Prawdziwie rozumiana wolność to nie jest wybór pomiędzy dobrem i złem, lecz świadomy wybór dobra. Jeżeli człowiek decyduje inaczej, to wchodzi na błędne ścieżki. Nie idzie drogą ofiarowanej przez Pana Boga wolności, tylko wybiera egoizm, zapatrzenie się w siebie, nie liczenie się z planem, który daje nam Pan Bóg.
Wiesław Gdowicz
012 Nieszpory
Kończący się dzień powinien być czasem dziękczynienia za dobro otrzymane i wykonane z inspiracji i w mocy Bożej łaski. Dziękczynieniu towarzyszy motyw przeproszenia za grzechy i prośba o zachowanie podczas nocy. Nieszpory, bo o nich tu mowa, zawierają wspomniane elementy już w Regule Bazylego. W tradycji można spotkać się również z dziękczynieniem za światło dnia. Nieszpory, modlitwa "wznosząca się jak kadzidło przed obliczem Pana i wzniesienie rąk naszych w wieczornej ofierze" jest również pamiątką Odkupienia. Doczekawszy się zachodu słońca i oglądając wieczorne światło, sławimy Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Podobnie jak Jutrznia, tak i Nieszpory mają wielkie znaczenie jako modlitwa wspólnoty chrześcijan. Nieszpory, rozpoczynają się od wersetu Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę jak Jutrznia, po którym dodaje się Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była... Następnie śpiewa się lub odmawia odpowiedni hymn, który nadaje każdej Godzinie odpowiedni ton, a równocześnie wprowadza w atmosferę radosnej modlitwy, zwłaszcza, gdy wierni biorą w niej udział. Po hymnie następuje psalmodia, która składa się z dwóch psalmów, albo dwu części jednego, gdy ten jest dłuższy, dostosowanych do tej godziny dnia, oraz pieśni zaczerpniętej z Listów Apostolskich lub Apokalipsy. Po psalmodii następuje krótkie lub dłuższe czytanie. Czytanie krótkie jest dobrane odpowiednio do dnia, okresu liturgicznego lub święta. Po czytaniu bądź też homilii wypada zachować w skupieniu chwilę milczenia. Odpowiedzią na słowo Boże jest krótkie responsorium śpiewane lub recytowane. Następnie wykonuje się uroczyście pieśń z Ewangelii - pieśń Maryi Wielbi dusza moja Pana. Po pieśni Magnificat odmawia się modlitwy wstawiennicze, a po tych modlitwach i prośbach odmawia się wspólnie Ojcze nasz. Zaraz po Ojcze nasz odmawia się modlitwę kończącą Nieszpory.
Na zakończenie kapłan lub diakon przewodniczący liturgii pozdrawia wiernych słowami: Pan z wami i udziela błogosławieństwa ja we Mszy św., po czym dodaje: Idźcie w pokoju Chrystusa, na co obecni odpowiadają: Bogu niech będą dzięki.
"Tradycja Apostolska" podaje następującą modlitwę z Nieszporów towarzyszącą obrzędowi dziękczynienia za światło:
Dzięki składamy Tobie, Panie, przez Syna Twojego Jezusa Chrystusa, naszego Pana, przez którego oświeciłeś nas, objawiając nam niezniszczalne światło. Ponieważ kończymy dzień i rozpoczynamy początek nocy, a Ty użyczyłeś nam światła dnia, który stworzyłeś dla nas w nadmiarze, ponieważ i teraz nie brakuje nam światła wieczornego, dzięki Twej łasce, chwalimy Cię i wysławiamy przez Twojego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, przez którego Tobie chwała, potęga, cześć, z Duchem Świętym, teraz i zawsze, i na wieki wieków.
Amen
Podobnie jak Jutrznia, tak i Nieszpory mają wielkie znaczenie jako modlitwa wspólnoty chrześcijan. Nieszpory, rozpoczynają się od wersetu Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę jak Jutrznia, po którym dodaje się Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była... Następnie śpiewa się lub odmawia odpowiedni hymn, który nadaje każdej Godzinie odpowiedni ton, a równocześnie wprowadza w atmosferę radosnej modlitwy, zwłaszcza, gdy wierni biorą w niej udział. Po hymnie następuje psalmodia, która składa się z dwóch psalmów, albo dwu części jednego, gdy ten jest dłuższy, dostosowanych do tej godziny dnia, oraz pieśni zaczerpniętej z Listów Apostolskich lub Apokalipsy. Po psalmodii następuje krótkie lub dłuższe czytanie. Czytanie krótkie jest dobrane odpowiednio do dnia, okresu liturgicznego lub święta. Po czytaniu bądź też homilii wypada zachować w skupieniu chwilę milczenia. Odpowiedzią na słowo Boże jest krótkie responsorium śpiewane lub recytowane. Następnie wykonuje się uroczyście pieśń z Ewangelii - pieśń Maryi Wielbi dusza moja Pana. Po pieśni Magnificat odmawia się modlitwy wstawiennicze, a po tych modlitwach i prośbach odmawia się wspólnie Ojcze nasz. Zaraz po Ojcze nasz odmawia się modlitwę kończącą Nieszpory.
Na zakończenie kapłan lub diakon przewodniczący liturgii pozdrawia wiernych słowami: Pan z wami i udziela błogosławieństwa ja we Mszy św., po czym dodaje: Idźcie w pokoju Chrystusa, na co obecni odpowiadają: Bogu niech będą dzięki.
"Tradycja Apostolska" podaje następującą modlitwę z Nieszporów towarzyszącą obrzędowi dziękczynienia za światło:
Dzięki składamy Tobie, Panie, przez Syna Twojego Jezusa Chrystusa, naszego Pana, przez którego oświeciłeś nas, objawiając nam niezniszczalne światło. Ponieważ kończymy dzień i rozpoczynamy początek nocy, a Ty użyczyłeś nam światła dnia, który stworzyłeś dla nas w nadmiarze, ponieważ i teraz nie brakuje nam światła wieczornego, dzięki Twej łasce, chwalimy Cię i wysławiamy przez Twojego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana, przez którego Tobie chwała, potęga, cześć, z Duchem Świętym, teraz i zawsze, i na wieki wieków.
Amen
011 Uświęcenie czasu
W języku greckim istnieją trzy określenia czasu: aion, chronos i kairos. Słowem aion określali Grecy czas jako trwanie. Chodzi o trwanie, którego przyjęcie ściśle jest związane z doświadczeniem ciągłości życia od narodzenia do śmierci. Chronos oznacza u Greków określony odcinek czasu, następstwo jednej chwili po drugiej. Kairos natomiast oznacza odpowiedni moment, czas zbawienny dla człowieka. W chronologii dziejów zbawienia pojawiają się różne ważne wydarzenia. Każde ma odpowiedni moment, każde jest jakimś kairos. Centralnym kairos całej historii zbawienia jest przyjście Chrystusa, a zwłaszcza Jego śmierć i zmartwychwstanie. Poszczególne pory dnia następujące po sobie, to odcinki czasu zwane chronos Liturgię Godzin wyróżnia się spośród czynności liturgicznych szczególnie tym, że uświęca wszystkie pory dnia i nocy, jak o tym świadczy starożytna tradycja chrześcijańska. Czas więc zostaje uświęcony modlitwą Kościoła. Chronos uświęcony przez modlitewne wspomnienie centralnych kairos historii zbawienia.
Już Izraelici gromadząc się na wieczornej i porannej ofierze wspominali wielkie dzieła Boże. Wieczorem - Paschę, wyjście z Egiptu, rano - zawarcie przymierza u stóp góry Synaj. Podobnie pierwsze wieki chrześcijaństwa łączą poszczególne godziny modlitewne z przypomnieniem najważniejszych wydarzeń z życia Chrystusa Pana. Wieczorem wspominano Chrystusową ofiarę, rano - zmartwychwstanie, a w pozostałych godzinach inne wydarzenia.
Odnowiona Liturgia Godzin wyraźnie mówi o wspomnieniu wydarzeń zbawczych. Wielkie wydarzenia historii zbawienia wspomina się nie tylko w obchodach roku liturgicznego, ale każdego dnia. Całość Liturgii Godzin ukazuje się jako pewnego rodzaju naśladowanie Chrystusa.
Niemiecki liturgista T. Schnitzer tak zestawił wspomnienia wydarzeń zbawczych:
Już Izraelici gromadząc się na wieczornej i porannej ofierze wspominali wielkie dzieła Boże. Wieczorem - Paschę, wyjście z Egiptu, rano - zawarcie przymierza u stóp góry Synaj. Podobnie pierwsze wieki chrześcijaństwa łączą poszczególne godziny modlitewne z przypomnieniem najważniejszych wydarzeń z życia Chrystusa Pana. Wieczorem wspominano Chrystusową ofiarę, rano - zmartwychwstanie, a w pozostałych godzinach inne wydarzenia.
Odnowiona Liturgia Godzin wyraźnie mówi o wspomnieniu wydarzeń zbawczych. Wielkie wydarzenia historii zbawienia wspomina się nie tylko w obchodach roku liturgicznego, ale każdego dnia. Całość Liturgii Godzin ukazuje się jako pewnego rodzaju naśladowanie Chrystusa.
Niemiecki liturgista T. Schnitzer tak zestawił wspomnienia wydarzeń zbawczych:
010 POBOŻNE SKUPIENIE BYŁO SIDŁEM, W KTÓRE ZŁOWILI PANA
W poprzednim odcinku opisałem Wezwanie oraz Jutrznię i dzisiaj kolej na modlitwę w ciągu dnia.
Przerywam jednak ten cykl, ponieważ nie mogę powstrzymać się od podzielenia się fragmentem zamieszczonym w powieści Romana Brandstaettera „Jezus z Nazaretu”, który znakomicie dotyka wielu problemów modlitwy wspólnotowej.
Dedykuję ten fragment wszystkim tym, którzy odmawiają Jutrznię. Tekst pochodzi z tomu drugiego pt. „Czas wody żywej” z rozdziału „Czas zatrzymany”:
„Symeon ben Jona, jego brat Andraj i Johanan ben Zebedia siedzieli na ziemi przed jaskinią i kołysząc się, psalmami chwalili Pana. Symeon zawodząc śpiewnym głosem podawał słowa pierwszego wersetu bratu i Johananowi, a oni natychmiast z nabożnym pośpiechem podchwytywali je i potem cały psalm śpiewali harmonijnym trójgłosem, tak zgodnym i pięknym, że nawet dla ucha bardzo muzykalnego brzmiał on jak jeden głos. Odmawiali psalm po psalmie, a z każdym nowym psalmem jaśniej świeciły gwiazdy na niebie, coraz czystsze, jakby zapalały się od melodii płynącej z nieskazitelnego trójgłosu.
Umilkło wycie hien na pustyni i sowy przestałty hukać w skalnej pustce, i dzięki temu cisza nocna mogła bez przeszkód w modlitwie psalmujących mężów, którzy po odmówieniu najwznioślejszego z psalmów, Hallel Hagadol [Wielki Psalm tj. Ps 113-118 (wg)], umilkli i zaczęli kontemlować zdarzenia minionego wieczoru, i tak długo przywoływali je ku siebie, wabili, przyciągali i kusili swym napiętym do ostatecznych granic skupieniem, aż wróciły do nich i przy nich pozostały.
Była to chwila szczególna. Zbliżał się czas nieporuszony, stojący w miejscu, czas przeźroczysty, odcedzony, wyjałowiony z wszelkich ubocznych i niepotrzebnych zdarzeń, które zanieczyszczają go swoimi mętami, odbierają mu zbawienną moc trwania, upłynniają go, czyniąc z niego mętno-brudny strumień zmienności, zmorę naszego życia, demona przemijania.
Zwabili czas w zasadzkę mocą swojego skupienia, wstrzymali jego bieg i czas stanął. Trwali w szumie czasu przeźroczystego jak szkło i ujrzeli świętą Rybę, mesjanistyczną i nieśmiertelną, którą Archanioł Gabriel wyłowił z głębi owej bezspornej przeźroczystości wśród śpiewu zgromadzonych na brzegu Serafim i Cherubim, równie przeźroczystych jak czas, Rybę czystą i wybraną, oczekującą ich i przez nich oczekiwaną. Ale nie tylko Serafim i Cherubim byli świadkami tego uroczystego połowu, bo świadkami były również wszelkie stworzenia - kamienie, drzewa, rośliny, zwierzęta i ludzie - oczyszczone z mętno-brudnej zmienności, niezmienne i niezniszczalne, i widziały własnymi oczami, jak przeszłość w postaci Męża wyszła z wód Jordanu, ze środka wszystkich wód, z wszelkiego oczyszczenia, i między nich wstąpiła.
Zatem czekanie w czasie podstępnie zatrzymanym przez trzech skupionych mężów, całkowicie podddanych prawom czasu przeżroczystego na równi z całym otoczeniem - pobożne skupienie było sidłem, w które złowili Pana - było czekaniem na to, co już przyszło i co się już dokonało. Było ono wypełnione po brzegi tęsknotą za zbliżaniem się i ucieleśnianiem już Ucieleśnionego i Obecnego. Padli więc przed Nim na twarz i powitali Go powitaniem wszystkich pokoleń i wszystkich proroków, i ufnie poszli za Nim aż do krańców ziemi. Wówczas, uradowani, miłosiernie otworzyli sidło, i Pan z niego uleciał, a oni, pochyleni ku sobie, do głębi przejęci przygodą przeżytą w zatrzymanym czasie, zamierzali głośno objaśniać swoje przeżycia, ale wszystkie ich wzruszenia i myśli, gdy tylko z głębi zatrzymanego czasu wypłynęły na powierzchnię świadomości, na powierzchnię ograniczoną widzialną przestrzenią i pięcioma zmysłami, natychmiast uległy porażeniu - a może przeczyną tego była ich nieumiejętność, przez Pana ustanowiona, wyrażania słowami wątków przeżytych w głębokości czasu (jasne jest, że i nasze słowa nie wyraziły tego, co oni wtedy odczuwali, a to, co opowiedzieliśmy, jest tylko zniekształconym fragmentem, a nie wiernym obrazem ich przeżyć) - więc opowiadając, każdym opowiadanym słowem przeczyli temu, co w czasie zatrzymanym słyszeli i widzieli. Albowiem ufność doznaną w widzeniu wyrażali za pomocą nieufności, pewność za pomocą wahania, radosne powitanie za pomocą trwożnej ucieczki, i w końcu z ludzkich, słabych, nieudolnych słów poczęli budować dla siebie dom lęku i niepewności, i mówili, że powinni czekać, czekać, czekać na jakiś widomy znak. I czekali, ale nie wiedzieli, jakiego pożądają znaku.”
Przerywam jednak ten cykl, ponieważ nie mogę powstrzymać się od podzielenia się fragmentem zamieszczonym w powieści Romana Brandstaettera „Jezus z Nazaretu”, który znakomicie dotyka wielu problemów modlitwy wspólnotowej.
Dedykuję ten fragment wszystkim tym, którzy odmawiają Jutrznię. Tekst pochodzi z tomu drugiego pt. „Czas wody żywej” z rozdziału „Czas zatrzymany”:
„Symeon ben Jona, jego brat Andraj i Johanan ben Zebedia siedzieli na ziemi przed jaskinią i kołysząc się, psalmami chwalili Pana. Symeon zawodząc śpiewnym głosem podawał słowa pierwszego wersetu bratu i Johananowi, a oni natychmiast z nabożnym pośpiechem podchwytywali je i potem cały psalm śpiewali harmonijnym trójgłosem, tak zgodnym i pięknym, że nawet dla ucha bardzo muzykalnego brzmiał on jak jeden głos. Odmawiali psalm po psalmie, a z każdym nowym psalmem jaśniej świeciły gwiazdy na niebie, coraz czystsze, jakby zapalały się od melodii płynącej z nieskazitelnego trójgłosu.
Umilkło wycie hien na pustyni i sowy przestałty hukać w skalnej pustce, i dzięki temu cisza nocna mogła bez przeszkód w modlitwie psalmujących mężów, którzy po odmówieniu najwznioślejszego z psalmów, Hallel Hagadol [Wielki Psalm tj. Ps 113-118 (wg)], umilkli i zaczęli kontemlować zdarzenia minionego wieczoru, i tak długo przywoływali je ku siebie, wabili, przyciągali i kusili swym napiętym do ostatecznych granic skupieniem, aż wróciły do nich i przy nich pozostały.
Była to chwila szczególna. Zbliżał się czas nieporuszony, stojący w miejscu, czas przeźroczysty, odcedzony, wyjałowiony z wszelkich ubocznych i niepotrzebnych zdarzeń, które zanieczyszczają go swoimi mętami, odbierają mu zbawienną moc trwania, upłynniają go, czyniąc z niego mętno-brudny strumień zmienności, zmorę naszego życia, demona przemijania.
Zwabili czas w zasadzkę mocą swojego skupienia, wstrzymali jego bieg i czas stanął. Trwali w szumie czasu przeźroczystego jak szkło i ujrzeli świętą Rybę, mesjanistyczną i nieśmiertelną, którą Archanioł Gabriel wyłowił z głębi owej bezspornej przeźroczystości wśród śpiewu zgromadzonych na brzegu Serafim i Cherubim, równie przeźroczystych jak czas, Rybę czystą i wybraną, oczekującą ich i przez nich oczekiwaną. Ale nie tylko Serafim i Cherubim byli świadkami tego uroczystego połowu, bo świadkami były również wszelkie stworzenia - kamienie, drzewa, rośliny, zwierzęta i ludzie - oczyszczone z mętno-brudnej zmienności, niezmienne i niezniszczalne, i widziały własnymi oczami, jak przeszłość w postaci Męża wyszła z wód Jordanu, ze środka wszystkich wód, z wszelkiego oczyszczenia, i między nich wstąpiła.
Zatem czekanie w czasie podstępnie zatrzymanym przez trzech skupionych mężów, całkowicie podddanych prawom czasu przeżroczystego na równi z całym otoczeniem - pobożne skupienie było sidłem, w które złowili Pana - było czekaniem na to, co już przyszło i co się już dokonało. Było ono wypełnione po brzegi tęsknotą za zbliżaniem się i ucieleśnianiem już Ucieleśnionego i Obecnego. Padli więc przed Nim na twarz i powitali Go powitaniem wszystkich pokoleń i wszystkich proroków, i ufnie poszli za Nim aż do krańców ziemi. Wówczas, uradowani, miłosiernie otworzyli sidło, i Pan z niego uleciał, a oni, pochyleni ku sobie, do głębi przejęci przygodą przeżytą w zatrzymanym czasie, zamierzali głośno objaśniać swoje przeżycia, ale wszystkie ich wzruszenia i myśli, gdy tylko z głębi zatrzymanego czasu wypłynęły na powierzchnię świadomości, na powierzchnię ograniczoną widzialną przestrzenią i pięcioma zmysłami, natychmiast uległy porażeniu - a może przeczyną tego była ich nieumiejętność, przez Pana ustanowiona, wyrażania słowami wątków przeżytych w głębokości czasu (jasne jest, że i nasze słowa nie wyraziły tego, co oni wtedy odczuwali, a to, co opowiedzieliśmy, jest tylko zniekształconym fragmentem, a nie wiernym obrazem ich przeżyć) - więc opowiadając, każdym opowiadanym słowem przeczyli temu, co w czasie zatrzymanym słyszeli i widzieli. Albowiem ufność doznaną w widzeniu wyrażali za pomocą nieufności, pewność za pomocą wahania, radosne powitanie za pomocą trwożnej ucieczki, i w końcu z ludzkich, słabych, nieudolnych słów poczęli budować dla siebie dom lęku i niepewności, i mówili, że powinni czekać, czekać, czekać na jakiś widomy znak. I czekali, ale nie wiedzieli, jakiego pożądają znaku.”
009 ODNOWIONA LITURGIA GODZIN
Na podstawie dawnego zwyczaju Kościół sprawuje w ciągu dnia Liturgię Godzin. W ten sposób wypełnia nakaz Pana, aby zawsze się modlić, a jednocześnie wielbi Ojca i błaga o zbawienie świata. Sobór Watykański II, wysoko ceniąc tradycyjną praktykę Kościoła i pragnąc ją odnowić, zatroszczył się o to, aby na nowo opracowano tę formę modlitwy. Chciał bowiem, aby kapłani oraz inni członkowie Kościoła mogli w doskonalszy sposób odprawiać tę modlitwę we współczesnych warunkach…" Te słowa to początek dekretu Kongregacji Kultu Bożego wprowadzający w kwietniu 1971 roku wzorcowe wydanie Liturgii Godzin w języku łacińskim. W ten sposób zostało zakończone wielkie dzieło odnowy tej formy modlitwy. W roku 1985 dokonano jeszcze niewielkie zmiany, by jak pisano " jej (tj. Liturgii Godzin) bogactwa duchowe zostały głębiej przyswojone przez wewnętrzne zrozumienie tekstów używanych we wspólnej modlitwie Kościoła obrządku łacińskiego".
Liturgia Godzin zgodnie z przeznaczeniem, w doborze treści oraz układzie rządzi się własnymi prawami. Dobiera ona i układa we właściwy sobie sposób te składniki, które znajdują się we wszystkich obrzędach chrześcijańskich. I tak na każdą Godzinę składa się hymn, następnie psalmodia, potem dłuższe lub krótsze czytanie Pisma św., wreszcie modlitwy na zakończenie.
UŚWIĘCENIE DNIA CZYLI POSZCZEGÓLNE CZĘŚCI LITURGII GODZIN
Wprowadzenie do całości Liturgii Godzin oraz Jutrznia
Zazwyczaj Liturgię Godzin rozpoczyna Wezwanie. Składa się ono z wersetu Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę oraz psalmu 95, który codziennie wzywa wiernych do głoszenia chwały Bożej, do słuchania głosu Pana i zachęca ich do wyczekiwania "krainy spoczynku". Zamiast psalmu 95 można wziąć psalm 100, 67 lub 24.
Psalm Wezwania najlepiej odmawiać na przemian z jego antyfoną (krótki wiersz wzięty z psalmu lub zwracający uwagę na jakiś cechę psalmu), którą recytuje się i powtarza przed rozpoczęciem psalmu i po każdej jego strofie. Antyfonę psalmu Wezwania zmienia się w zależności od dni liturgicznych. Wezwanie odmawia się na początku całego cyklu codziennej modlitwy, poprzedza ono albo Jutrznię, albo Godzinę czytań, w zależności od tego, która Godzina rozpoczyna dzień.
JUTRZNIA
Jest uświęceniem porannych godzin dnia, a gdy jest odprawiana o brzasku budzącego się dnia jest ponadto wspomnieniem zmartwychwstania Pana Jezusa. Jutrznia rozpoczyna się od wersetu wprowadzającego: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. Panie, pospiesz ku ratunkowi memu, po którym dodaje się: Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była … oraz Alleluja (opuszczane w okresie Wielkiego Postu). Ten werset oraz Chwała Ojcu … opuszcza się wtedy, gdy Jutrznię rozpoczyna się od Wezwania. Następnie śpiewa się lub odmawia odpowiedni hymn, który nadaje każdej Godzinie odpowiedni ton, a równocześnie wprowadza w atmosferę radosnej modlitwy, zwłaszcza, gdy wierni biorą w niej udział. Po hymnie następuje psalmodia, która składa się z jednego psalmu przystosowanego do godziny porannej, z pieśni zaczerpniętej ze Starego Testamentu oraz z drugiego psalmu o charakterze pochwalnym. Po psalmodii następuje krótkie lub dłuższe czytanie. Należy je odczytać jako głoszenie słowa Bożego i tak też go słuchać. Po czytaniu bądź też homilii wypada zachować w skupieniu chwilę milczenia. Następnie wykonuje się uroczyście pieśń Zachariasza z Ewangelii: Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, z jej własną antyfoną. Po pieśni odmawia się modlitwy poświęcające Panu dzień i jego prace, a po tych modlitwach i prośbach odmawia się wspólnie Ojcze nasz. Zaraz po Ojcze nasz odmawia się modlitwę kończącą Jutrznię.
Na zakończenie kapłan lub diakon przewodniczący liturgii pozdrawia wiernych słowami: Pan z wami i udziela błogosławieństwa ja we Mszy św., po czym dodaje: Idźcie w pokoju Chrystusa, na co obecni odpowiadają: Bogu niech będą dzięki.
Liturgia Godzin, czy to wspólnie odprawiana, czy odmawiana prywatnie, pozostaje zawsze w swej istocie dialogiem między Bogiem a człowiekiem. Jednakże wspólne jej odprawianie jaśniej uwydatnia to, że jest ona z natury rzeczy modlitwą wspólnoty Kościoła.
Liturgia Godzin zgodnie z przeznaczeniem, w doborze treści oraz układzie rządzi się własnymi prawami. Dobiera ona i układa we właściwy sobie sposób te składniki, które znajdują się we wszystkich obrzędach chrześcijańskich. I tak na każdą Godzinę składa się hymn, następnie psalmodia, potem dłuższe lub krótsze czytanie Pisma św., wreszcie modlitwy na zakończenie.
UŚWIĘCENIE DNIA CZYLI POSZCZEGÓLNE CZĘŚCI LITURGII GODZIN
Wprowadzenie do całości Liturgii Godzin oraz Jutrznia
Zazwyczaj Liturgię Godzin rozpoczyna Wezwanie. Składa się ono z wersetu Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę oraz psalmu 95, który codziennie wzywa wiernych do głoszenia chwały Bożej, do słuchania głosu Pana i zachęca ich do wyczekiwania "krainy spoczynku". Zamiast psalmu 95 można wziąć psalm 100, 67 lub 24.
Psalm Wezwania najlepiej odmawiać na przemian z jego antyfoną (krótki wiersz wzięty z psalmu lub zwracający uwagę na jakiś cechę psalmu), którą recytuje się i powtarza przed rozpoczęciem psalmu i po każdej jego strofie. Antyfonę psalmu Wezwania zmienia się w zależności od dni liturgicznych. Wezwanie odmawia się na początku całego cyklu codziennej modlitwy, poprzedza ono albo Jutrznię, albo Godzinę czytań, w zależności od tego, która Godzina rozpoczyna dzień.
JUTRZNIA
Jest uświęceniem porannych godzin dnia, a gdy jest odprawiana o brzasku budzącego się dnia jest ponadto wspomnieniem zmartwychwstania Pana Jezusa. Jutrznia rozpoczyna się od wersetu wprowadzającego: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu. Panie, pospiesz ku ratunkowi memu, po którym dodaje się: Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była … oraz Alleluja (opuszczane w okresie Wielkiego Postu). Ten werset oraz Chwała Ojcu … opuszcza się wtedy, gdy Jutrznię rozpoczyna się od Wezwania. Następnie śpiewa się lub odmawia odpowiedni hymn, który nadaje każdej Godzinie odpowiedni ton, a równocześnie wprowadza w atmosferę radosnej modlitwy, zwłaszcza, gdy wierni biorą w niej udział. Po hymnie następuje psalmodia, która składa się z jednego psalmu przystosowanego do godziny porannej, z pieśni zaczerpniętej ze Starego Testamentu oraz z drugiego psalmu o charakterze pochwalnym. Po psalmodii następuje krótkie lub dłuższe czytanie. Należy je odczytać jako głoszenie słowa Bożego i tak też go słuchać. Po czytaniu bądź też homilii wypada zachować w skupieniu chwilę milczenia. Następnie wykonuje się uroczyście pieśń Zachariasza z Ewangelii: Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, z jej własną antyfoną. Po pieśni odmawia się modlitwy poświęcające Panu dzień i jego prace, a po tych modlitwach i prośbach odmawia się wspólnie Ojcze nasz. Zaraz po Ojcze nasz odmawia się modlitwę kończącą Jutrznię.
Na zakończenie kapłan lub diakon przewodniczący liturgii pozdrawia wiernych słowami: Pan z wami i udziela błogosławieństwa ja we Mszy św., po czym dodaje: Idźcie w pokoju Chrystusa, na co obecni odpowiadają: Bogu niech będą dzięki.
Liturgia Godzin, czy to wspólnie odprawiana, czy odmawiana prywatnie, pozostaje zawsze w swej istocie dialogiem między Bogiem a człowiekiem. Jednakże wspólne jej odprawianie jaśniej uwydatnia to, że jest ona z natury rzeczy modlitwą wspólnoty Kościoła.
008 Odnowa Liturgii Godzin po Soborze Trydenckim
Negatywna reakcja na „brewiarz krzyżowy” spowodowała decyzję papieża Pawła IV by wydać nowy brewiarz. Projekt został powierzony kardynałowi Karafie. Śmierć papieża zatrzymała te prace. W roku 1568 na polecenie Piusa V zostaje wydany nowy brewiarz. Nawiązuje on do głównych idei kardynała Karafy, niemniej jednak nie jest tworem nowym, lecz raczej odtworzeniem rzymskiego oficjum. Został zachowany tygodniowy podział psalmów, zredukowano szereg świąt i usunięto wiele oktaw. To co było jednak istotne w tym brewiarzu, to jego duchowość, która zgodnie z devotio moderna przejawiała się w dążeniu do tego, by brewiarz był modlitwą osobistą, formującą jej uczestników.
Różne były przyczyny przemian Liturgii Godzin. Jedną z nich było wprowadzenie elementów historycznych do LG oraz mnożące się wspomnienia świętych. Ilość tych dodatkowych elementów powodował uciążliwość odmawiania oficjum. Kolejni papieże (Pius IV i Pius V, Klemens V oraz Urban V) powoływali komisje mające dokonać odpowiednich zmian. Polegały one na reformie kalendarza świąt świętych, rewizji czytań historycznych i homilii oraz zmianie tekstów poetyckich.
Bullą Divino afflatu w roku 1911 papież Pius X zarządził nowy podział psalmów w ramach jednego tygodnia, podniósł rangę niedzieli. Odnowa Liturgii Godzin miała również obejmować; rewizje czytań hagiograficznych, eliminacji czytań apokryficznych i reformy rubryk. Realizacja tych zamierzeń dokonywała się stopniowo. Trzeba również dodać wielkie działo tłumaczenia z języka hebrajskiego psalmów. Duch odnowy LG jest podtrzymywany przez Piusa XII oraz Jana XXIII.
Sobór Watykański II podejmując odnowę życia chrześcijańskiego nie mógł rozpocząć inaczej jak refleksją nad liturgią. Sobór nie ma intencji robienia nowej reformy. Chce natomiast kontynuować różne dotychczasowe wysiłki podejmowane przez Stolicę Apostolską. Szło o to, by z jednej strony dostosować Liturgie Godzin do tradycji Kościoła, a z drugiej uwzględnić aktualną sytuację Ludu Bożego.
Celem Liturgii Godzin jest uświęcenie czasu, Sobór zaleca więc powrót do veritas horarum czyli prawdy godzin. Chodzi tutaj o odmawianie modlitw w porach dla nich przeznaczonych, Mając na uwadze aktualną sytuację człowieka poczyniono pewne skróty. Usunięto prymę, z trzech Godzin odmawianych w ciągu dnia jako obowiązującą pozostawiono tylko jedną, psalmy rozłożone są na cztery tygodnie, postanowiono nie zamieszczać tzw. psalmów „złorzeczących”. Struktura odnowionej przez Sobór Watykański II Liturgii Godzin to temat następnego odcinka.
Różne były przyczyny przemian Liturgii Godzin. Jedną z nich było wprowadzenie elementów historycznych do LG oraz mnożące się wspomnienia świętych. Ilość tych dodatkowych elementów powodował uciążliwość odmawiania oficjum. Kolejni papieże (Pius IV i Pius V, Klemens V oraz Urban V) powoływali komisje mające dokonać odpowiednich zmian. Polegały one na reformie kalendarza świąt świętych, rewizji czytań historycznych i homilii oraz zmianie tekstów poetyckich.
Bullą Divino afflatu w roku 1911 papież Pius X zarządził nowy podział psalmów w ramach jednego tygodnia, podniósł rangę niedzieli. Odnowa Liturgii Godzin miała również obejmować; rewizje czytań hagiograficznych, eliminacji czytań apokryficznych i reformy rubryk. Realizacja tych zamierzeń dokonywała się stopniowo. Trzeba również dodać wielkie działo tłumaczenia z języka hebrajskiego psalmów. Duch odnowy LG jest podtrzymywany przez Piusa XII oraz Jana XXIII.
Sobór Watykański II podejmując odnowę życia chrześcijańskiego nie mógł rozpocząć inaczej jak refleksją nad liturgią. Sobór nie ma intencji robienia nowej reformy. Chce natomiast kontynuować różne dotychczasowe wysiłki podejmowane przez Stolicę Apostolską. Szło o to, by z jednej strony dostosować Liturgie Godzin do tradycji Kościoła, a z drugiej uwzględnić aktualną sytuację Ludu Bożego.
Celem Liturgii Godzin jest uświęcenie czasu, Sobór zaleca więc powrót do veritas horarum czyli prawdy godzin. Chodzi tutaj o odmawianie modlitw w porach dla nich przeznaczonych, Mając na uwadze aktualną sytuację człowieka poczyniono pewne skróty. Usunięto prymę, z trzech Godzin odmawianych w ciągu dnia jako obowiązującą pozostawiono tylko jedną, psalmy rozłożone są na cztery tygodnie, postanowiono nie zamieszczać tzw. psalmów „złorzeczących”. Struktura odnowionej przez Sobór Watykański II Liturgii Godzin to temat następnego odcinka.
007 Reformy w XVI w
Brewiarz „franciszkański” nie był doskonały. Toteż duchowni wciąż wołają o jego ulepszenie. Wiek XVI to czas Soboru Trydenckiego, to reformacja i devotio moderna. Na ten wiek przypada również reforma Liturgii Godzin. Domagano się nowej redakcji literackiej tekstów Oficjum w duchu humanizmu i kultu klasycznej łaciny.
Papież Klemens VII wyraża na to zgodę. Reforma rozpoczyna się od literackiej przeróbki hymnów. Próba ta jednak nie wypada najlepiej i w takiej sytuacji papież postanawia powierzyć opracowanie nowego brewiarza kardynałowi Quinonesowi. Otrzymuje on od papieża zalecenie powrotu do tradycji Ojców, trzymania się ścisłości historycznej oraz uproszczenia Oficjum.
Kardynał usuwa oficja wotywne, elementy legendarne oraz chórowe (antyfony, responsoria i wiele hymnów), redukuje wigilie do jednego nokturnu i trzech czytań oraz poszerza czytania skrupturystyczne. Tak opracowany brewiarz zatwierdza papież Paweł III, a pierwsze wydanie ukazuje się w roku 1535 jako brewiarz do prywatnego odmawiania. Ideą przewodnią odnowy było uczynienie brewiarza środkiem formacji osobowej. O jego dobrym przyjęciu może świadczyć fakt ponad stu wydań w trzydziestoletnim okresie funkcjonowania. Brewiarz ten nazywany jest „krzyżowym”, ponieważ Quinones był kardynałem Kościoła pod wezwaniem Świętego Krzyża.
Krytyka ze strony teologów Sorbony, teologów hiszpańskich i rzymskich doprowadziła w roku 1558 do negatywnej decyzji papieża Pawła IV dotyczącej brewiarza krzyżowego. Papież pragnie wprowadzić własny brewiarz przygotowany przez członków Zgromadzenia Kleryków Regularnych (Teatynów). Jednakże śmierć nie pozwoliła mu na przeprowadzenie zamierzonej reformy. Brewiarz ten został w rękopisie. Miał on być wykorzystany przez Komisję ustanowioną w związku z debatą soborową.
Sobór Trydencki nie podjął rozwiązania, gdyż ścierały się dwie tendencje: niemiecka - sprzyjająca Brewiarzowi św. Krzyża i hiszpańska -głosząca powrót do tradycji z VII wieku. Po pięciu latach dzieło było gotowe. W roku 1568 został opublikowany nowy Brewiarz rzymski, zatwierdzony przez Piusa V bullą „Quod a nobis”. Była to właściwie poprawiona i uproszczona wersja brewiarza franciszkańskiego. Brewiarz ten stał się obowiązującym dla wszystkich duchownych, którzy od dwustu lat nie posiadali własnego brewiarza. Stał się obowiązującym w odmawianiu tak prywatnym jak i chórowym. Należy jednak pamiętać, że w tym czasie tworzy się nowa mentalność, według której duchowość i cała pobożność łatwiej rozwijają się przy celebrze indywidualnej aniżeli wspólnotowej. Toteż celebra indywidualna staje się normą, a wspólnotowa wyjątkiem.
Papież Klemens VII wyraża na to zgodę. Reforma rozpoczyna się od literackiej przeróbki hymnów. Próba ta jednak nie wypada najlepiej i w takiej sytuacji papież postanawia powierzyć opracowanie nowego brewiarza kardynałowi Quinonesowi. Otrzymuje on od papieża zalecenie powrotu do tradycji Ojców, trzymania się ścisłości historycznej oraz uproszczenia Oficjum.
Kardynał usuwa oficja wotywne, elementy legendarne oraz chórowe (antyfony, responsoria i wiele hymnów), redukuje wigilie do jednego nokturnu i trzech czytań oraz poszerza czytania skrupturystyczne. Tak opracowany brewiarz zatwierdza papież Paweł III, a pierwsze wydanie ukazuje się w roku 1535 jako brewiarz do prywatnego odmawiania. Ideą przewodnią odnowy było uczynienie brewiarza środkiem formacji osobowej. O jego dobrym przyjęciu może świadczyć fakt ponad stu wydań w trzydziestoletnim okresie funkcjonowania. Brewiarz ten nazywany jest „krzyżowym”, ponieważ Quinones był kardynałem Kościoła pod wezwaniem Świętego Krzyża.
Krytyka ze strony teologów Sorbony, teologów hiszpańskich i rzymskich doprowadziła w roku 1558 do negatywnej decyzji papieża Pawła IV dotyczącej brewiarza krzyżowego. Papież pragnie wprowadzić własny brewiarz przygotowany przez członków Zgromadzenia Kleryków Regularnych (Teatynów). Jednakże śmierć nie pozwoliła mu na przeprowadzenie zamierzonej reformy. Brewiarz ten został w rękopisie. Miał on być wykorzystany przez Komisję ustanowioną w związku z debatą soborową.
Sobór Trydencki nie podjął rozwiązania, gdyż ścierały się dwie tendencje: niemiecka - sprzyjająca Brewiarzowi św. Krzyża i hiszpańska -głosząca powrót do tradycji z VII wieku. Po pięciu latach dzieło było gotowe. W roku 1568 został opublikowany nowy Brewiarz rzymski, zatwierdzony przez Piusa V bullą „Quod a nobis”. Była to właściwie poprawiona i uproszczona wersja brewiarza franciszkańskiego. Brewiarz ten stał się obowiązującym dla wszystkich duchownych, którzy od dwustu lat nie posiadali własnego brewiarza. Stał się obowiązującym w odmawianiu tak prywatnym jak i chórowym. Należy jednak pamiętać, że w tym czasie tworzy się nowa mentalność, według której duchowość i cała pobożność łatwiej rozwijają się przy celebrze indywidualnej aniżeli wspólnotowej. Toteż celebra indywidualna staje się normą, a wspólnotowa wyjątkiem.
006 Rozwój Liturgii Godzin w wiekach VI do XVI
W poprzednich częściach ukazano fundament i proces kształtowania się Liturgii godzin oraz ważniejsze czynniki, które wywarły znaczący wpływ na kształt Bożego Oficjum. Zewnętrznymi wyznacznikami rozwoju Liturgii Godzin były m.in. wpływ życia monastycznego i zakonnego, zmiany w zakresie sposobu życia duchowieństwa diecezjalnego, wydanie brewiarza i wynalazek druku, oraz wpływ Stolicy Apostolskiej i prądy w duchowości chrześcijańskiej.
Proces kształtowania się Liturgii Godzin, prowadzony nade wszystko przez Ducha Świętego - Boskiego Inspiratora i Kontynuatora paschalnego misterium Chrystusa w czasie Kościoła, doprowadził do utrwalenia się stałych form. Dokonania Benedykta w zakresie kształtowania Officium Divinum uzupełnił papież Grzegorz Wielki (+604) pierwszy papież: zakonnik który zajął się odnową modlitwy wspólnej Kościoła. Można powiedzieć, że układ ten z niewielkimi zmianami dotrwał do Vaticanum II. Wysyłając misjonarzy do Brytanii, przekazał im oficjum rzymskie, które rozpowszechniali. Z Brytanii oficjum rzymskie rozszerzyło się na Germanię dzięki działaniu Bonifacego (+755) i jego towarzyszy. Karol Wielki zaś nakazał wszystkim Kościołom sprawowanie modlitwy secundum ritum Romanorum. Dziełem papieża GrzegorzaVII jest rozciągnięcie Rzymskiej Liturgii Godzin na cały Kościół łaciński.
Przejmowanie wzoru rzymskiego Liturgii Godzin nie odbywało się zawsze w sposób pełny, to znaczy bez zmian i uzupełnień. Tak np. Karol Wielki zlecił diakonowi z Monte Casino Pawłowi Warnefiedowi ponowne opracowanie czytań oficjum. Podobnie Amalary podjął się przerobienia antyfonarium (zbioru antyfon). Poczyniono także różne zmiany, włączając np. wyznanie wiary do prymy, skrócono responsoria, rozszerzono antyfony itp.
W VIII w. jesteśmy świadkami licznych i przeróżnych dodatków do Liturgii Godzin, o których była już mowa. Nic dziwnego, że coraz głośniej odzywały się głosy za reformą Liturgii Godzin. Ukonkretnieniem odnowy było wydanie brewiarza, tj. jednej księgi zawierającej potrzebne teksty, Opracowanie to było adaptacją oficjum papieskiej kaplicy podpisaną przez papieża Innocentego III.
Następnym krokiem odnowy była rewizja tego brewiarza przez wielkiego ministra generalnego franciszkanów Ayamona z Faversham i dostosowanie go do zwyczajów franciszkańskich. Te jedno tomowe brewiarze szybko się rozpowszechniły. Wydanie to odznaczało się skróceniem czytań skrypturystycznych i patrystycznych, redukowało oficja okolicznościowe na korzyść powtarzanych oficjów niedzielnych, wyłączono elementy dewocyjne.
Należy także odnotować powstanie tzw. Ordinarium. Były one zbiorem szczegółowych przepisów odnoszących się do Liturgii Godzin. Upowszechnienie się prywatnego odmawiania zrodziło potrzebę szczegółowych dookreśleń. Pierwsze takie zbiory dookreśleń zredagowane przez franciszkanów ukazały się w XIV stuleciu.
Proces kształtowania się Liturgii Godzin, prowadzony nade wszystko przez Ducha Świętego - Boskiego Inspiratora i Kontynuatora paschalnego misterium Chrystusa w czasie Kościoła, doprowadził do utrwalenia się stałych form. Dokonania Benedykta w zakresie kształtowania Officium Divinum uzupełnił papież Grzegorz Wielki (+604) pierwszy papież: zakonnik który zajął się odnową modlitwy wspólnej Kościoła. Można powiedzieć, że układ ten z niewielkimi zmianami dotrwał do Vaticanum II. Wysyłając misjonarzy do Brytanii, przekazał im oficjum rzymskie, które rozpowszechniali. Z Brytanii oficjum rzymskie rozszerzyło się na Germanię dzięki działaniu Bonifacego (+755) i jego towarzyszy. Karol Wielki zaś nakazał wszystkim Kościołom sprawowanie modlitwy secundum ritum Romanorum. Dziełem papieża GrzegorzaVII jest rozciągnięcie Rzymskiej Liturgii Godzin na cały Kościół łaciński.
Przejmowanie wzoru rzymskiego Liturgii Godzin nie odbywało się zawsze w sposób pełny, to znaczy bez zmian i uzupełnień. Tak np. Karol Wielki zlecił diakonowi z Monte Casino Pawłowi Warnefiedowi ponowne opracowanie czytań oficjum. Podobnie Amalary podjął się przerobienia antyfonarium (zbioru antyfon). Poczyniono także różne zmiany, włączając np. wyznanie wiary do prymy, skrócono responsoria, rozszerzono antyfony itp.
W VIII w. jesteśmy świadkami licznych i przeróżnych dodatków do Liturgii Godzin, o których była już mowa. Nic dziwnego, że coraz głośniej odzywały się głosy za reformą Liturgii Godzin. Ukonkretnieniem odnowy było wydanie brewiarza, tj. jednej księgi zawierającej potrzebne teksty, Opracowanie to było adaptacją oficjum papieskiej kaplicy podpisaną przez papieża Innocentego III.
Następnym krokiem odnowy była rewizja tego brewiarza przez wielkiego ministra generalnego franciszkanów Ayamona z Faversham i dostosowanie go do zwyczajów franciszkańskich. Te jedno tomowe brewiarze szybko się rozpowszechniły. Wydanie to odznaczało się skróceniem czytań skrypturystycznych i patrystycznych, redukowało oficja okolicznościowe na korzyść powtarzanych oficjów niedzielnych, wyłączono elementy dewocyjne.
Należy także odnotować powstanie tzw. Ordinarium. Były one zbiorem szczegółowych przepisów odnoszących się do Liturgii Godzin. Upowszechnienie się prywatnego odmawiania zrodziło potrzebę szczegółowych dookreśleń. Pierwsze takie zbiory dookreśleń zredagowane przez franciszkanów ukazały się w XIV stuleciu.
005 Wzajemny wpływ oficjum monastycznego i oficjum katedralnego
W dalszym ciągu rozwoju Liturgii Godzin następowało wzajemne przejmowanie Godzin modlitwy. Stało się to przede wszystkim w miastach, w których osiedlili się mnisi. Tak było w Rzymie, gdzie rozbudowały się klasztory wokół bazylik i miejsc pielgrzymkowych, czy też w Afryce i w Kapadocji. Nakładanie się oficjów określane mianem «uzakonnienia» miało początkowo miejsce w okresie Wielkiego Postu lub w innych dniach pokuty (dni kwartalne), by następnie stać się powszechnym faktem. Zbliżenie się dwóch typów oficjum spowodowało duże niedogodności szczególnie dla kapłanów zajętych w duszpasterstwie czynnym. Próby łączenia sprawowania całego oficjum «na wzór zakonników» z duszpasterstwem doprowadziły do zobowiązania prywatnego odmawiania Liturgii Godzin przez tych, którzy nie mogli uczestniczyć we wspólnej celebracji (reguła Chroodeganga).
Rozpoczął się proces prywatyzacji wspólnotowej modlitwy, wzmocniony przez studiujących duchownych zobowiązanych do udziału w Liturgii Godzin w kościołach beneficjalnych (stypendia), jak również przez apostolskie podróże nowo powstałych zakonów, szczególnie franciszkanów. Niedogodnością było przeładowanie Godzin pod względem treści, jak również brak zgodności z naturalnym rytmem dnia i nocy. Pojawiły się Godziny pośrednie, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu tzw. duodecima w oficjum hiszpańskim. W wiekach średnich spotykamy się też z wieloma dodatkami do Liturgii Godzin np: Oficjum o Najświętszej Maryi Pannie - od X w. nazwane małym, Oficjum za zmarłych, dodawano psalmy pokutne, Litanię do świętych, psalmy gradualne, modlitwy za dobroczyńców - psalmi familiares, specjalne modlitwy pokutne po każdej Godzinie w okresie Wielkiego Postu np. w Cluny - psalmi prostrati.
W obliczu tego wysiłku niektórzy szukali «wyjścia» żądając od siebie nadludzkiego wysiłku, inni usiłowali kontynuować nieustanną modlitwę przez praktykę «modlitwy Jezusa» lub «modlitwy serca», która polegała na nieustannym powtarzaniu formuły: «Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem» w nawiązaniu do Łk 18, 38. Inni prosili o dyspensę, począwszy od należących do Kurii Rzymskiej, co doprowadziło do zezwolenia, by także zobowiązani do Liturgii Godzin sami udzielali sobie dyspensy, jeśli istniała uzasadniona racja. Sytuacja ta doprowadziła do zaniku znaczenia «prawdy Godzin» - veritas horarum. Dopuszczono na przykład wcześniejsze odmawianie Nieszporów czy też wcześniejsze odmawianie Godziny czytań. Innym czynnikiem kształtującym modlitwę Kościoła była rozwijająca się «devo tio modrna», apelująca do spontaniczności w modlitwie. Prąd ten wyrósł jako przeciwstawienie się zbytniej, stosowanej w wiekach średnich, praktyki uzewnętrzniania modlitwy. Dużą rolę w tym procesie odegrały powstające w tym czasie zakony, szczególnie zakon jezuitów. Także inne zakony rezygnowały z chórowego sprawowania Liturgii Godzin na korzyść prywatnego. Następuje wyłączenie ludu z uczestnictwa w oficjum. Wierni szukają kontynuacji modlitwy nieustannej czy też łączenia się z modlitwą duchowieństwa przez inne modlitwy, jak Anioł Pański (zwyczaj dzwonienia w odpowiednich porach dnia) lub modlitwa różańcowa. Liturgia Godzin staje się sprawą kapituł katedralnych.
Rozpoczął się proces prywatyzacji wspólnotowej modlitwy, wzmocniony przez studiujących duchownych zobowiązanych do udziału w Liturgii Godzin w kościołach beneficjalnych (stypendia), jak również przez apostolskie podróże nowo powstałych zakonów, szczególnie franciszkanów. Niedogodnością było przeładowanie Godzin pod względem treści, jak również brak zgodności z naturalnym rytmem dnia i nocy. Pojawiły się Godziny pośrednie, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu tzw. duodecima w oficjum hiszpańskim. W wiekach średnich spotykamy się też z wieloma dodatkami do Liturgii Godzin np: Oficjum o Najświętszej Maryi Pannie - od X w. nazwane małym, Oficjum za zmarłych, dodawano psalmy pokutne, Litanię do świętych, psalmy gradualne, modlitwy za dobroczyńców - psalmi familiares, specjalne modlitwy pokutne po każdej Godzinie w okresie Wielkiego Postu np. w Cluny - psalmi prostrati.
W obliczu tego wysiłku niektórzy szukali «wyjścia» żądając od siebie nadludzkiego wysiłku, inni usiłowali kontynuować nieustanną modlitwę przez praktykę «modlitwy Jezusa» lub «modlitwy serca», która polegała na nieustannym powtarzaniu formuły: «Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem» w nawiązaniu do Łk 18, 38. Inni prosili o dyspensę, począwszy od należących do Kurii Rzymskiej, co doprowadziło do zezwolenia, by także zobowiązani do Liturgii Godzin sami udzielali sobie dyspensy, jeśli istniała uzasadniona racja. Sytuacja ta doprowadziła do zaniku znaczenia «prawdy Godzin» - veritas horarum. Dopuszczono na przykład wcześniejsze odmawianie Nieszporów czy też wcześniejsze odmawianie Godziny czytań. Innym czynnikiem kształtującym modlitwę Kościoła była rozwijająca się «devo tio modrna», apelująca do spontaniczności w modlitwie. Prąd ten wyrósł jako przeciwstawienie się zbytniej, stosowanej w wiekach średnich, praktyki uzewnętrzniania modlitwy. Dużą rolę w tym procesie odegrały powstające w tym czasie zakony, szczególnie zakon jezuitów. Także inne zakony rezygnowały z chórowego sprawowania Liturgii Godzin na korzyść prywatnego. Następuje wyłączenie ludu z uczestnictwa w oficjum. Wierni szukają kontynuacji modlitwy nieustannej czy też łączenia się z modlitwą duchowieństwa przez inne modlitwy, jak Anioł Pański (zwyczaj dzwonienia w odpowiednich porach dnia) lub modlitwa różańcowa. Liturgia Godzin staje się sprawą kapituł katedralnych.
004 Liturgia godzin w Kościele w wiekach IV - VI
Kościół wykorzystał czas pokoju konstantyńskiego, by rozwinąć różne formy wyrażające jego społeczną naturę. Dokonało się to w zakresie sztuki, architektury, liturgii i administracji. Prowincje organizują synody, rozkwitają zakony, buduje się bazyliki i baptysteria. Liturgia staje się integralną częścią życia społecznego. Rozwój życia modlitwy był bardzo zróżnicowany. J.Mateos dzieli rozwój oficjum na trzy typy: katedralne, egipsko- monastyczne i miejsko- monastyczne. Wymienione typy oficjum nie pojawiały się sukcesywnie, lecz równocześnie. Trzeci z nich był syntezą oficjum katedralnego i egipsko-monastycznego i pojawił się w ostatnim dwudziestoleciu IV w.
Oficjum katedralne
Było dziełem całej wspólnoty: biskupa, duchowieństwa i ludu. Wierni włączali się przez responsoria, antyfony, wybrane psalmy. Stosowano ceremonię zapalania światła, okadzanie, procesje. Używa no modlitw wstawienniczych I tak na przykład Liturgia godzin w Jerozolimie wyglądała następująco:
Jutrznia - psalmy poranne i kantyki (w tym Psalm 62)
Gloria in excelsis Deo
modlitwy wstawiennicze
błogosławieństwo
rozesłanie
Nieszpory - zapalenie światła
wieczorna psalmodia (w tym psalm 140)
modlitwy wstawiennicze
hymny i antyfony
błogosławieństwo
Rozesłanie
Jutrznia była więc dziękczynieniem za nowy dzień i za zbawienie w Jezusie Chrystusie. Było to chrześcijańskie otwarcie się na dzień, oddanie go Bogu. Nieszpory natomiast były drogą zamknięcia dnia przez dziękczynienie za łaski, opiekę, przeroszeniem za popełnione przewinienia. Podstawowym symbolem obu oficjów było światło - znak Zmartwychwstania Chrystusa, zwycięstwa światłości nad ciemnością. Jutrznia była więc dziękczynieniem za nowy dzień i za zbawienie w Jezusie Chrystusie. Było to chrześcijańskie otwarcie się na dzień, oddanie go Bogu. Nieszpory natomiast były chrześcijańską drogą zamknięcia dnia przez dziękczynienie za łaskę dnia, opiekę podczas niego, były przeproszeniem za popełnione przewinienia Podstawowym symbolem obu oficjów było światło - znak zmartwychwstania Chrystusa, zwycięstwa światłości nad ciemnością.
Oficjum monastyczne
Równolegle do oficjum katedralnego rozwijał się monastyczny typ sprawowania wspólnotowej nieustannej modlitwy. Szczególnie ma to miejsce w Egipcie, Tebaidzie, Palestynie, Mezopotamii, Syrii i Kapadocji. Można te oficja podzielić na "czysto monastyczne" i oficja mnichów mieszkających w miastach. Szczególnie dwie tradycje monastyczne w Egipcie mają duże znaczenie. Pierwsza z nich to tradycja wielkich centrów: Nitra, Kelia, Scetis lub Wielka Palestyna Zachodnia na zachód od delty Nilu. Jan Kasjan jest autorem dzieła, w którym odnajdujemy szczegółowy opis sprawowania Liturgii godzin w klasztorach Mnisi gromadzili się na wspólną modlitwę rano i wieczorem.
Na oficjum składały się: psalmy - lectio continua, chwila milczenia po psalmie zakończona kolektą przewodniczącego ze- brania. Ostatni dwunasty psalm, tzw. Alleluja, kończono doksologią Chwała Ojcu, po czym następowały dwa czytania z Pisma świętego - w niedzielę z Listów lub z Dziejów Apostolskich, w dni powszednie jedno ze Starego Testamentu i jedno z Nowego Testamentu. Druga tradycja pochodząca z życia mnichów klasztoru w Taennesi (dolina Nilu) mówi o następującym podstawowym oficjum: wspólnota gromadziła się rano i wieczorem, oficjum składało się z odczytania urywka Pisma świętego, odmówienia Ojcze nasz z wyciągniętymi rękoma, znaku krzyża, modlitwy w milczeniu o charakterze pokutnym, znaku krzyża i modlitwy w milczeniu.
Oficjum monastyczne miejskie
Trzeci typ oficjum związany jest z mnichami mieszkającymi w pobliżu miast lub w miastach przy bazylikach lub miejscach pielgrzymkowych. Ich oficjum zawierało trzy "małe Godziny": tercję, sekstę i nonę (oczywiście oprócz Jutrzni i Nieszporów). Przejęli oni do oficjum szereg elementów z oficjum katedralnego, wprowadzili również nową Godzinę - modlitwę poprzedzającą udanie się na spoczynek (nosi ona nazwę completorium, komleta, apodeipnon lub sataro. W tym miejscu należy podkreślić, że ważniejszą sprawą niż konkretny układ Godzin był duch monastycznego oficjum. Na zachodzie również rozwijało się oficjum monastyczne: w północnej Afryce, Galii, Irlandii, Hiszpanii czy Italii. O układzie monastycznego dowiadujemy się od św. Kolumbana. Oficjum opisane w "Regula monachorum" obejmuje trzy Godziny w ciągu dnia i trzy w ciągu nocy. Nocne Godziny zawierają 12 psalmów podzielonych na jednostki zawierające trzy psalmy i rozpoczynające się antyfoną. W innym piśmie Kolamban wspomina o modlitwie w ciszy po zakończeniu psalmu lub trzykrotnym odmówieniu "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu" Ps 69,2. Reguła św. Benedykta ma cechy syntetyzujące i wprowadza równowagę różnych tradycji, uwzględnia także doświadczenia wschodu. Dzieli Opus Divinum na modlitwy nocne i dzienne. Do pierwszych zalicza: wigilie z dłuższym czytaniem, a do drugich: jutrznie, prymę, tercję, sekstę, nonę, nieszpory i kompletę. Tworzenie się tradycji oddzielnego oficjum monastycznego i katedralnego pozwala stwierdzić, że oficjum monastyczne pozostawało w specjalnej relacji z czasem. Było dla mnichów bodźcem do nieustannej modlitwy. Lectio continua psalmów w całości, prywatna modlitwa po każdym psalmie, konkluzja w postaci kolekty i czytanie Pisma świętego jako zamknięcie oficjum. Oficjum katedralne natomiast w modlitwie porannej i wieczornej rozwijało symbolikę zmartwychwstania Chrystusa i obraz Chrystusa Światłości.
Oficjum katedralne
Było dziełem całej wspólnoty: biskupa, duchowieństwa i ludu. Wierni włączali się przez responsoria, antyfony, wybrane psalmy. Stosowano ceremonię zapalania światła, okadzanie, procesje. Używa no modlitw wstawienniczych I tak na przykład Liturgia godzin w Jerozolimie wyglądała następująco:
Jutrznia - psalmy poranne i kantyki (w tym Psalm 62)
Gloria in excelsis Deo
modlitwy wstawiennicze
błogosławieństwo
rozesłanie
Nieszpory - zapalenie światła
wieczorna psalmodia (w tym psalm 140)
modlitwy wstawiennicze
hymny i antyfony
błogosławieństwo
Rozesłanie
Jutrznia była więc dziękczynieniem za nowy dzień i za zbawienie w Jezusie Chrystusie. Było to chrześcijańskie otwarcie się na dzień, oddanie go Bogu. Nieszpory natomiast były drogą zamknięcia dnia przez dziękczynienie za łaski, opiekę, przeroszeniem za popełnione przewinienia. Podstawowym symbolem obu oficjów było światło - znak Zmartwychwstania Chrystusa, zwycięstwa światłości nad ciemnością. Jutrznia była więc dziękczynieniem za nowy dzień i za zbawienie w Jezusie Chrystusie. Było to chrześcijańskie otwarcie się na dzień, oddanie go Bogu. Nieszpory natomiast były chrześcijańską drogą zamknięcia dnia przez dziękczynienie za łaskę dnia, opiekę podczas niego, były przeproszeniem za popełnione przewinienia Podstawowym symbolem obu oficjów było światło - znak zmartwychwstania Chrystusa, zwycięstwa światłości nad ciemnością.
Oficjum monastyczne
Równolegle do oficjum katedralnego rozwijał się monastyczny typ sprawowania wspólnotowej nieustannej modlitwy. Szczególnie ma to miejsce w Egipcie, Tebaidzie, Palestynie, Mezopotamii, Syrii i Kapadocji. Można te oficja podzielić na "czysto monastyczne" i oficja mnichów mieszkających w miastach. Szczególnie dwie tradycje monastyczne w Egipcie mają duże znaczenie. Pierwsza z nich to tradycja wielkich centrów: Nitra, Kelia, Scetis lub Wielka Palestyna Zachodnia na zachód od delty Nilu. Jan Kasjan jest autorem dzieła, w którym odnajdujemy szczegółowy opis sprawowania Liturgii godzin w klasztorach Mnisi gromadzili się na wspólną modlitwę rano i wieczorem.
Na oficjum składały się: psalmy - lectio continua, chwila milczenia po psalmie zakończona kolektą przewodniczącego ze- brania. Ostatni dwunasty psalm, tzw. Alleluja, kończono doksologią Chwała Ojcu, po czym następowały dwa czytania z Pisma świętego - w niedzielę z Listów lub z Dziejów Apostolskich, w dni powszednie jedno ze Starego Testamentu i jedno z Nowego Testamentu. Druga tradycja pochodząca z życia mnichów klasztoru w Taennesi (dolina Nilu) mówi o następującym podstawowym oficjum: wspólnota gromadziła się rano i wieczorem, oficjum składało się z odczytania urywka Pisma świętego, odmówienia Ojcze nasz z wyciągniętymi rękoma, znaku krzyża, modlitwy w milczeniu o charakterze pokutnym, znaku krzyża i modlitwy w milczeniu.
Oficjum monastyczne miejskie
Trzeci typ oficjum związany jest z mnichami mieszkającymi w pobliżu miast lub w miastach przy bazylikach lub miejscach pielgrzymkowych. Ich oficjum zawierało trzy "małe Godziny": tercję, sekstę i nonę (oczywiście oprócz Jutrzni i Nieszporów). Przejęli oni do oficjum szereg elementów z oficjum katedralnego, wprowadzili również nową Godzinę - modlitwę poprzedzającą udanie się na spoczynek (nosi ona nazwę completorium, komleta, apodeipnon lub sataro. W tym miejscu należy podkreślić, że ważniejszą sprawą niż konkretny układ Godzin był duch monastycznego oficjum. Na zachodzie również rozwijało się oficjum monastyczne: w północnej Afryce, Galii, Irlandii, Hiszpanii czy Italii. O układzie monastycznego dowiadujemy się od św. Kolumbana. Oficjum opisane w "Regula monachorum" obejmuje trzy Godziny w ciągu dnia i trzy w ciągu nocy. Nocne Godziny zawierają 12 psalmów podzielonych na jednostki zawierające trzy psalmy i rozpoczynające się antyfoną. W innym piśmie Kolamban wspomina o modlitwie w ciszy po zakończeniu psalmu lub trzykrotnym odmówieniu "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu" Ps 69,2. Reguła św. Benedykta ma cechy syntetyzujące i wprowadza równowagę różnych tradycji, uwzględnia także doświadczenia wschodu. Dzieli Opus Divinum na modlitwy nocne i dzienne. Do pierwszych zalicza: wigilie z dłuższym czytaniem, a do drugich: jutrznie, prymę, tercję, sekstę, nonę, nieszpory i kompletę. Tworzenie się tradycji oddzielnego oficjum monastycznego i katedralnego pozwala stwierdzić, że oficjum monastyczne pozostawało w specjalnej relacji z czasem. Było dla mnichów bodźcem do nieustannej modlitwy. Lectio continua psalmów w całości, prywatna modlitwa po każdym psalmie, konkluzja w postaci kolekty i czytanie Pisma świętego jako zamknięcie oficjum. Oficjum katedralne natomiast w modlitwie porannej i wieczornej rozwijało symbolikę zmartwychwstania Chrystusa i obraz Chrystusa Światłości.
003 Liturgia godzin w trzech pierwszych wiekach
Wspomniana poprzednio intensywność modlitwy chrześcijan, biorących na serio polecenie Jezusa o nieustannej modlitwie, zostaje potwierdzona przez wielu autorów, m.in. autora Didache, Klemensa Aleksandryjskiego, Orygenesa, Tertuliana, Cypriana czy Hipolita. Wspomniani autorzy nalegają przede wszystkim na zachowanie przykazania Pańskiego o nieustannej modlitwie. Pan nasz nie pozostawił konkretnych wskazań co do czasu, kiedy należy się modlić, podkreślał Tertulian "należy bowiem modlić się nieustannie". Być chrześcijaninem, to modlić się. Chrześcijanie modlili się indywidualnie i zbiorowo. Nie zależało to jednak od natury modlitwy, modlono się bowiem, kiedy przychodziła odpowiednia godzina i w modlitwę włączali się ci, którzy byli w pobliżu. Z utworów dotyczących bezpośrednio modlitwy dochodzi się do wniosku że w omawianym okresie modlitwa rano i wieczorem była traktowana jako obowiązek.
Z zachowanych źródeł możemy się dowiedzieć o porach modlitw np. zachowany cały egipski cursus Godzin podaje takie pory: modlitwa rano, w południe, wieczorem i w nocy. Zwraca się przy tym w tych pismach n a nieustanną modlitwę. W północnej Afryce źródła mówią o przyjmowaniu przez Liturgię godzin konkretnych form a więc: rano, o godzinie trzeciej (naszej 9:00), szóstej (nasze południe), dziewiątej (naszej 15:00) wieczorem i podczas nocy, o północy i "o pianiu koguta". Nie ma takiego źródła, które podawałoby tylko modlitwę poranną i wieczorną. Do tych pór można dodać za Tertulianem wigilie-czuwania. W Aleksandrii, Kartaginie, a być może także w Rzymie modlono się o trzeciej, szóstej i dziewiątej godzinie. Warto tu wspomnieć, że podane pory modlitw nie były obowiązujące poza modlitwami rano i wieczorem. Były to raczej zachęty kierowane do wszystkich wyznawców Chrystusa, By tym zachętom nadać większą skuteczność podawano uzasadnienie modlitw w odpowiednich porach. Modlitwa rano i wieczorem, po wstaniu rannym i przed udaniem się na spoczynek, jest znakiem Chrystusowej Paschy. Klemens Rzymski w następstwie nocy i dnia widzi Chrystusowe zmartwychwstanie, Przedstawienie Chrystusa jako prawdziwego światła posiadało szczególne znaczenie, gdy weźmie się pod uwagę kult Cezara. Argumentacja modlitwy o 3, 6 i 9 godzinie sięgała do Starego Testamentu: modlitwy Daniela trzy razy dziennie oraz Zesłania Ducha Świętego godzina trzecia, objawienia Piotrowi powołania pogan do Królestwa Bożego - godzina szósta, do uzdrowienia sparaliżowanego przy Bramie Pięknej - godzina dziewiąta. Znaczenia te z czasem ustąpiły wspomnieniom męki Chrystusa. I tak Tertulian łączy modlitwę o godzinie dziewiątej z żałobą po śmierci Jezusa. Znaczenie pasyjne godzin rozwija Hipolit: godzina trzecia (9:00) - przybijanie Chrystusa do drzewa krzyża, godzina szósta (12:00) - umieszczenie na krzyżu godzina dziewiąta (15:00) - otwarcie boku Chrystusa, z którego wypłynęły krew i woda. Klemens Rzymski widzi w modlitwach o 3, 6 i 9 "trzy stopnie mieszkań niebieskich". Zróżnicowana jest także symbolika modlitwy o północy. Cyprian nawiązuje do przykładu Anny ze Starego Testamentu oraz do przykładu samego Chrystusa. Orygenes do Pawła Apostoła i Sylasa modlących się w więzieniu, a Hipolit wiąże ją z oczekiwaniem na przyjście Pana Niewiele natomiast możemy powiedzieć o treści wspomnianych modlitw. Euzebiusz w Historii Kościoła mówi o rozwoju twórczości tekstów pozabiblijnych. A ponieważ taką twórczość uprawiali heretycy by rozpowszechniać swoje poglądy, synod w Laodycei (350r.) zakazał używania tych tekstów a katolicy skoncentrowali się na tekstach natchnionych, Symbolika poszczególnych godzin pojawi się bardziej usystematyzowana u Jana Kasjana pod koniec IV w.
Z zachowanych źródeł możemy się dowiedzieć o porach modlitw np. zachowany cały egipski cursus Godzin podaje takie pory: modlitwa rano, w południe, wieczorem i w nocy. Zwraca się przy tym w tych pismach n a nieustanną modlitwę. W północnej Afryce źródła mówią o przyjmowaniu przez Liturgię godzin konkretnych form a więc: rano, o godzinie trzeciej (naszej 9:00), szóstej (nasze południe), dziewiątej (naszej 15:00) wieczorem i podczas nocy, o północy i "o pianiu koguta". Nie ma takiego źródła, które podawałoby tylko modlitwę poranną i wieczorną. Do tych pór można dodać za Tertulianem wigilie-czuwania. W Aleksandrii, Kartaginie, a być może także w Rzymie modlono się o trzeciej, szóstej i dziewiątej godzinie. Warto tu wspomnieć, że podane pory modlitw nie były obowiązujące poza modlitwami rano i wieczorem. Były to raczej zachęty kierowane do wszystkich wyznawców Chrystusa, By tym zachętom nadać większą skuteczność podawano uzasadnienie modlitw w odpowiednich porach. Modlitwa rano i wieczorem, po wstaniu rannym i przed udaniem się na spoczynek, jest znakiem Chrystusowej Paschy. Klemens Rzymski w następstwie nocy i dnia widzi Chrystusowe zmartwychwstanie, Przedstawienie Chrystusa jako prawdziwego światła posiadało szczególne znaczenie, gdy weźmie się pod uwagę kult Cezara. Argumentacja modlitwy o 3, 6 i 9 godzinie sięgała do Starego Testamentu: modlitwy Daniela trzy razy dziennie oraz Zesłania Ducha Świętego godzina trzecia, objawienia Piotrowi powołania pogan do Królestwa Bożego - godzina szósta, do uzdrowienia sparaliżowanego przy Bramie Pięknej - godzina dziewiąta. Znaczenia te z czasem ustąpiły wspomnieniom męki Chrystusa. I tak Tertulian łączy modlitwę o godzinie dziewiątej z żałobą po śmierci Jezusa. Znaczenie pasyjne godzin rozwija Hipolit: godzina trzecia (9:00) - przybijanie Chrystusa do drzewa krzyża, godzina szósta (12:00) - umieszczenie na krzyżu godzina dziewiąta (15:00) - otwarcie boku Chrystusa, z którego wypłynęły krew i woda. Klemens Rzymski widzi w modlitwach o 3, 6 i 9 "trzy stopnie mieszkań niebieskich". Zróżnicowana jest także symbolika modlitwy o północy. Cyprian nawiązuje do przykładu Anny ze Starego Testamentu oraz do przykładu samego Chrystusa. Orygenes do Pawła Apostoła i Sylasa modlących się w więzieniu, a Hipolit wiąże ją z oczekiwaniem na przyjście Pana Niewiele natomiast możemy powiedzieć o treści wspomnianych modlitw. Euzebiusz w Historii Kościoła mówi o rozwoju twórczości tekstów pozabiblijnych. A ponieważ taką twórczość uprawiali heretycy by rozpowszechniać swoje poglądy, synod w Laodycei (350r.) zakazał używania tych tekstów a katolicy skoncentrowali się na tekstach natchnionych, Symbolika poszczególnych godzin pojawi się bardziej usystematyzowana u Jana Kasjana pod koniec IV w.
002 Różne nazwy Liturgii Godzin
Wspólna modlitwa Kościoła, jako wyraz publicznego kultu Kościoła, jako organiczna funkcja liturgii nosiła różne nazwy, które były odbiciem kultury religijnej i myśli teologicznej.
1. Officium Divinum lub Officia Divina to najstarsza nazwa. Officium wywodzi się z celtyckiego słowa offic i oznacza pracę zadanie, obowiązek, świadczoną posługę, a także funkcję wykonywaną, z kolei słowo divinus łączy się z bóstwem, z Bogiem, dotyczy Boga, jest inspirowane przez Boga. Nazwa ta przyjęła się w Kościele na Zachodzie od XVI w.
2. 0pus Dei 0pus Divinum (opus - dzieło, czyn) Wyrażenia tego użył św. Benedykt. W słowie opus kryje się trud, praca, walka, wysiłek. Tak określano także samo życie zakonne. Celem modlitwy sprawowanej w zakonie jest Bóg. Wyrażenie Opus Dei można rozumieć również tak, że modlitwa ta jest darem Boga (to czynię, co nakazał mi Ojciec), że podczas sprawowania tej modlitwy działa w człowieku sam Bóg.
3. Cursus - bieg, droga nocna czy dzienna ciał niebieskich wokół Słońca. Oficjum odbywa się w regularnych terminach, odbywa jakby bieg wokół Eucharystii, z której się narodziło.
4. Missae matutinae missae vespertinae (msze poranne, wieczorne). Nazwa ta nawiązuje do zwyczaju kończenia oficjum w podobny sposób, jak Mszy świętej.
5. Horae canonicae, Godziny kanoniczne, tj. ustalone przepisami, kanonami.
6. Divina psalmodia czyli Boska psalmodia, ponieważ podstawą modlitwy są psalmy.
7. Preces horarum (modlitwy godzin, modlitwy w odpowiednich godzinach - godzinki.)
8. Divina laus - chwała Boża, liturgia chwały. Wyrażenie to proponuje Benedykt J.Pinall. Słowo laus rozumie jako manifestację tego, co rodzi się w sercu człowieka w stosunku do Boga. Będzie to wyrażenie szacunku, adoracji, wierności, radości, wdzięczności, żalu, prośby. Chwałą - laus - może być nazwane to wszystko, co serce kieruje do Boga, który jest kochający, pełen łaskawości, miłosierdzia i wspaniałomyślności. Potwierdzenie tego ujęcia znajdujemy w Piśmie św. czy też w modlitwie Ojcze nasz.
9. Brewiarz - nazwa ta przyjęła się od XII w., wiąże się z faktem dokonania pewnych skrótów (brevis - krótki) wyciągu z wielu ksiąg, którymi się dotychczas posługiwano i umieszczeniem ich w jednej.
10. Pensum servitutis - pensum służenia Bogu.
11. Liturgia godzin - określenie to pojawiło się po raz pierwszy w 1951 r. oficjum jest częścią publicznego kultu, jaki sprawuje Kościół w Duchu Świętym, liturgia jest uprzywilejowaną ekspresją modlitwy chrześcijańskiej, czynnością całego Ciała Kościoła. Godzina wiąże się z zadaniem oficjum jakim jest włączenie w Chrystusową pełnię czasu, a w konsekwencji uświęcenie nie tylko roku, miesięcy, tygodni, dni, ale także poszczególnych godzin.
12. Laudis canticum - pieśń chwały, wyrażenie użyte przez Pawła VI w konstytucji apostolskiej wprowadzającej w życie Liturgię godzin. W liturgii bizantyjskiej księga LG nosi nazwę Horologion.
1. Officium Divinum lub Officia Divina to najstarsza nazwa. Officium wywodzi się z celtyckiego słowa offic i oznacza pracę zadanie, obowiązek, świadczoną posługę, a także funkcję wykonywaną, z kolei słowo divinus łączy się z bóstwem, z Bogiem, dotyczy Boga, jest inspirowane przez Boga. Nazwa ta przyjęła się w Kościele na Zachodzie od XVI w.
2. 0pus Dei 0pus Divinum (opus - dzieło, czyn) Wyrażenia tego użył św. Benedykt. W słowie opus kryje się trud, praca, walka, wysiłek. Tak określano także samo życie zakonne. Celem modlitwy sprawowanej w zakonie jest Bóg. Wyrażenie Opus Dei można rozumieć również tak, że modlitwa ta jest darem Boga (to czynię, co nakazał mi Ojciec), że podczas sprawowania tej modlitwy działa w człowieku sam Bóg.
3. Cursus - bieg, droga nocna czy dzienna ciał niebieskich wokół Słońca. Oficjum odbywa się w regularnych terminach, odbywa jakby bieg wokół Eucharystii, z której się narodziło.
4. Missae matutinae missae vespertinae (msze poranne, wieczorne). Nazwa ta nawiązuje do zwyczaju kończenia oficjum w podobny sposób, jak Mszy świętej.
5. Horae canonicae, Godziny kanoniczne, tj. ustalone przepisami, kanonami.
6. Divina psalmodia czyli Boska psalmodia, ponieważ podstawą modlitwy są psalmy.
7. Preces horarum (modlitwy godzin, modlitwy w odpowiednich godzinach - godzinki.)
8. Divina laus - chwała Boża, liturgia chwały. Wyrażenie to proponuje Benedykt J.Pinall. Słowo laus rozumie jako manifestację tego, co rodzi się w sercu człowieka w stosunku do Boga. Będzie to wyrażenie szacunku, adoracji, wierności, radości, wdzięczności, żalu, prośby. Chwałą - laus - może być nazwane to wszystko, co serce kieruje do Boga, który jest kochający, pełen łaskawości, miłosierdzia i wspaniałomyślności. Potwierdzenie tego ujęcia znajdujemy w Piśmie św. czy też w modlitwie Ojcze nasz.
9. Brewiarz - nazwa ta przyjęła się od XII w., wiąże się z faktem dokonania pewnych skrótów (brevis - krótki) wyciągu z wielu ksiąg, którymi się dotychczas posługiwano i umieszczeniem ich w jednej.
10. Pensum servitutis - pensum służenia Bogu.
11. Liturgia godzin - określenie to pojawiło się po raz pierwszy w 1951 r. oficjum jest częścią publicznego kultu, jaki sprawuje Kościół w Duchu Świętym, liturgia jest uprzywilejowaną ekspresją modlitwy chrześcijańskiej, czynnością całego Ciała Kościoła. Godzina wiąże się z zadaniem oficjum jakim jest włączenie w Chrystusową pełnię czasu, a w konsekwencji uświęcenie nie tylko roku, miesięcy, tygodni, dni, ale także poszczególnych godzin.
12. Laudis canticum - pieśń chwały, wyrażenie użyte przez Pawła VI w konstytucji apostolskiej wprowadzającej w życie Liturgię godzin. W liturgii bizantyjskiej księga LG nosi nazwę Horologion.
001 Początek i fundament Liturgii Godzin
Liturgia Godzin zrodziła się z zafascynowania osobą i działalnością Jezusa Chrystusa. Jezus udawał się "swoim zwyczajem" do synagogi, brał udział w modlitwach swojego narodu, stosował błogosławieństwa w różnych okolicznościach swojego życia.
Modlitewne życie Jezusa wychodziło jednak daleko poza zwyczaje żydowskie. Jezus Chrystus spędzał często noce na rozmowie z Ojcem. Ewangeliści wspominają o modlitwie Jezusa szczególnie przed ważnymi wydarzeniami (wybór apostołów, męka).
Modlitwa Jezusa wspomniana w Ewangeliach była związana z pełnieniem misji mesjańskiej oraz była wyrazem synowskiej miłości dla Ojca Niebieskiego i wchodzeniem w rozumienie Jego woli. Modlitwa, której Chrystus nauczył swoich uczniów jest modelem chrześcijańskiej modlitwy.
Liturgia Godzin posiada swoje korzenie w chrześcijańskim novum w wierze, że Ojciec Niebieski zbawił nas przez Jezusa Chrystusa, obdarował nas nowym życiem. Nowy Testament pełen jest podniosłych hymnów radości i dziękczynienia za nowe stworzenie, nową rzeczywistość realizującą się w Duchu Ojca i Syna.
Jezus żądał od swoich wyznawców ustawicznej modlitwy: "Zawsze powinni się modlić i nie ustawać". Wskazany ideał podjęły pierwsze gminy chrześcijańskie. Łukasz w Dz podaje ich charakterystykę w słynnych summariach: "Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca". Na podkreślenie zasługują w tym tekście słowa: "jednomyślnie" i "trwanie" rozwinięte później przez św. Pawła.
"Jesteśmy głęboko przekonani - mówi papież Paweł VI w Konstytucji Apostolskiej wprowadzającej Liturgię Godzin uchwaloną dekretem drugiego Soboru Watykańskiego - że znów odżyje przeświadczenie o potrzebie nieustannej modlitwy, którą Jezus nakazał swojemu Kościołowi. Właśnie księga Liturgii Godzin, podzielona na odpowiednie okresy, podtrzymuje i wspomaga tę modlitwę. Sama zaś modlitwa liturgiczna, zwłaszcza wtedy gdy gromadzi jakąś wspólnotę, wyraża prawdziwą naturę modlącego się Kościoła i staje się rzeczywistym jego znakiem".
Wierni, którzy celebrują Liturgię Godzin, jednoczą się z Chrystusem naszym Najwyższym Kapłanem, przez modlitwę psalmów, rozważanie słowa Bożego, pieśni i uwielbienia, by włączyć się do Jego nieustannej i powszechnej modlitwy, która oddaje chwałę Ojcu i wyprasza dar Ducha Św. dla całego świata. (KKK p.1196)
Modlitewne życie Jezusa wychodziło jednak daleko poza zwyczaje żydowskie. Jezus Chrystus spędzał często noce na rozmowie z Ojcem. Ewangeliści wspominają o modlitwie Jezusa szczególnie przed ważnymi wydarzeniami (wybór apostołów, męka).
Modlitwa Jezusa wspomniana w Ewangeliach była związana z pełnieniem misji mesjańskiej oraz była wyrazem synowskiej miłości dla Ojca Niebieskiego i wchodzeniem w rozumienie Jego woli. Modlitwa, której Chrystus nauczył swoich uczniów jest modelem chrześcijańskiej modlitwy.
Liturgia Godzin posiada swoje korzenie w chrześcijańskim novum w wierze, że Ojciec Niebieski zbawił nas przez Jezusa Chrystusa, obdarował nas nowym życiem. Nowy Testament pełen jest podniosłych hymnów radości i dziękczynienia za nowe stworzenie, nową rzeczywistość realizującą się w Duchu Ojca i Syna.
Jezus żądał od swoich wyznawców ustawicznej modlitwy: "Zawsze powinni się modlić i nie ustawać". Wskazany ideał podjęły pierwsze gminy chrześcijańskie. Łukasz w Dz podaje ich charakterystykę w słynnych summariach: "Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca". Na podkreślenie zasługują w tym tekście słowa: "jednomyślnie" i "trwanie" rozwinięte później przez św. Pawła.
"Jesteśmy głęboko przekonani - mówi papież Paweł VI w Konstytucji Apostolskiej wprowadzającej Liturgię Godzin uchwaloną dekretem drugiego Soboru Watykańskiego - że znów odżyje przeświadczenie o potrzebie nieustannej modlitwy, którą Jezus nakazał swojemu Kościołowi. Właśnie księga Liturgii Godzin, podzielona na odpowiednie okresy, podtrzymuje i wspomaga tę modlitwę. Sama zaś modlitwa liturgiczna, zwłaszcza wtedy gdy gromadzi jakąś wspólnotę, wyraża prawdziwą naturę modlącego się Kościoła i staje się rzeczywistym jego znakiem".
Wierni, którzy celebrują Liturgię Godzin, jednoczą się z Chrystusem naszym Najwyższym Kapłanem, przez modlitwę psalmów, rozważanie słowa Bożego, pieśni i uwielbienia, by włączyć się do Jego nieustannej i powszechnej modlitwy, która oddaje chwałę Ojcu i wyprasza dar Ducha Św. dla całego świata. (KKK p.1196)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
